Niezbity dowód na stałość gatunków...
[ Nouvelle discussion
| Répondre au groupe
|
pl.sci.biologia ]
... i NIE ZACHODZENIE MAKROEWOLUCJI................Uczeni zaobserwowali,że
dwa gatunki wyjców (Alouatta palliata (wyjec płaszczowy) i Alouatta pigra
(wyjec gwatemalski)) rozmnażają się płciowo mimo, że ich wspólny przodek żył
rzekomo trzy miliony lat temu (3000.000). Nie wiem jak to wytłumaczą
ewolucjoniści dlaczego nie zaszła w tym przypadku specjacja, polegająca na
powstaniu bariery rozrodczej. Z tego co wiem, to obie odmiany zajmowały
odrębne nisze ekologiczne i były izolowane. Przepływ genów, jeśli miał
miejsce w obu populacjach, to był sporadyczny i--biorąc pod uwagę cechy
anatomiczne--nie mógł mieć na jedną i drugą populację zadużego wpływu.
Niczego nie wyjaśnia też teoria ewolucji stabilizującej,ponieważ mimo,że oba
gatunki żyją pewnikiem w podobnych środowiskach, to JEDNAK SIĘ ZMIENIAŁY
morfologicznie,a więc i genetycznie (przemeblowania w chromosomach
spowodowane crossing-over, mutacje itd.). Więc ja mam pytanie; dlaczego
pomimo,że te małpy miały wspólnego przodka 3000.00 lat temu (człowiek miał
wspólnego przodka z szympansem-jak zapewniają ewolucjoniści--rzekomo
7000.000 l.temu, a 3000.000 temu nie był rzekomo jeszcze człowiekiem tylko
był jakimś "australopitekoidem". Uważa się, że człowiek pojawił się na ziemi
milion lat z kawałkiem temu [nie będę wnikał czy to był h.dmanisi czy
h.ergaster, bo to wszystko bajki po wodzie pisane]).
Wracając do tematu; czy czytelnicy, biorąc pod uwagę przykład tych wyjców
nie mają wrażenia,że coś nie tak z ewolucyjną systematyką i ewolucjonizmem w
ogóle.
O przykładzie tych małp dowiedziałem się z artykułu Carla Zimmera "Czym jest
gatunek", który jest zamieszczony w "Świecie Nauki" z sierpnia 2008 nr;8
str;54
pozdrawiam.
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

|
 cette fonctionnalité est reservée aux membres ayant une session active !
|