accès aux groupes de discussion, consultation et publication d'articles, recherche de "newsgroups"...
membres, identifiez-vous
é-mail Mot de passe
nouveau ? mot de passe oublié ?
Chargement... Chargement en cours...

Groupes français belges canadiens suisses internationaux Nétiquette
Échangez opinions et commentaires dans les forums de discussion.

Re: I am Legend (SPOILERY)

 [  Nouvelle Discussion Nouvelle discussion  |  Répondre au groupe Répondre au groupe  |  pl.hum.x-muza ] 

Retour : Accueil du site pl hum x-muza  


  Sujet:   Re: I am Legend (SPOILERY)  
 De: adres_zaczyna_sie_po_kropce.micha...@bigfoot.com (Michal Olszewski)
 Groupes: pl.hum.x-muza
 Organisation: "Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl"
 Date: 12. Jan 2008, 21:56:40
 References: 1 2
Uwaga - SPOILERY




Piotr Sawicki wrote:
> Michal Olszewski powiada :
> 
>> Emmerich mnoży wszystko x10. Jak film historyczny,
>> to przecież nie może się dziać później jak "10.000 BC".
> 
> Tygrysy szablozębne, mamuty i piramidy, yay.
> Już widzę ten nerd rage.
> 
>> "I am Legend" podnosi uczucie samotności do potęgi. Obserwowanie Willa
>> Smitha w pustym mieście jest dołujące tak bardzo, że potem na odtrutkę
>> trzeba sobie obejrzeć coś w stylu Józka z Bagien na youtube.com. I
>> dopiero wtedy wychodzi się na zero. Możecie sobie więc wyobrazić, jak
>> głeboki dołek psychiczny serwuje "I am Legend".
> 
> A mi się bardzo. Ujęcia bezludnego Manhattanu (i odgłosy) - cudne.

Zgoda - masakra w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

>> Reklamuje się ten film jako horror. I bardzo dobrze, bo "I am Legend" 
>> ma kilka mocnych horrorowych scen pierwszego sortu. Kojarzycie może 
>> to ujęcie ze "The Signs", jak w odbiciu telewizora widać stojącego
>> nieruchomo aliena? Właśnie.
> 
> Chyba najlepsza była scena, jak prawie wpada po ciemku na grupkę
> stojących do niego plecami nieruchomo zombiaków (śpiących?).

Cała sekwencja w tym budynku (banku?) jest klasycznie potworna i potrafi
fachowo wystraszyć. Fajny jest też smaczek: totalna obojętność Smitha na
rozrzucone wokół banknoty.

>> Zakończenie filmu jest, delikatnie ujmując, kontrowersyjne. 
> 
> Ja będę mniej dyplomatyczny - jest do bani. Psuje całe wrażenie.
> 
>> Ale jak czytam teraz w wikipedii o alternatywnym zakończeniu, 
>> które byłoby naprawdę ostrym szorowaniem o dno, to w sumie 
>> obecnie może nie jest tak źle.
> 
> No ale przecież wszystkie hinty na to wskazywały, ja byłem
> ciężko zdziwiony że tak się nie skończyło. Co byłoby plusem,
> gdyby nie dziecięca naiwność - a wręcz idylliczność - tego 
> zakończenia (ach, gdzież dyktatura wojskowa z 28 dni później). 

Gdyby na końcu tych dwoje przybłędów nie spotkało coś na kształt
happy-endu to bym się chyba pochlastał. Ten film tak mnie zdołował -
nawet w takiej formie w jakiej jest teraz - że każda zmiana
scenariuszowa na wariant jeszcze bardziej pesymistyczny może prowadzić
do samobójstw wśród widzów.

Więc może nawet ten sztuczny i głupawy happy-end jest wskazany.

>> Ciężko ten film polecić. Mnie on zwyczajnie zdołował.
> 
> Może nie jestem koneserem filmów o zombiakach i coś przegapiłem,
> ale chyba takiego aspektu epidemii jeszcze nigdy nie przedstawiono
> (zupełnie pominięty jest etap rozprzestrzeniania się wirusa,
> walk z zarażonymi, pogoni zombich za ostatnią wydekoltowaną 
> blondynką itd). Więc z tego punktu mając na uwadze, to ja 
> bym jednak przyjął do akceptującej wiadomości.

Tak, to prawda. Swoją drogą ten film to mój nowy argument w dyskusji z
Piotrem Dobrym sprzed paru miesięcy w temacie "28 weeks later". AFAIR
spieraliśmy się tam o odświeżenie koncepcji filmu o zombiakach. Z
grubsza on twierdził, że byłoby to dzisiaj diabelnie trudne - dlatego
tamten film był w sumie kalką tego, co zwykle oglądamy (tylko
przysłowiowy autobus można zamienić na przysłowiowy helikopter robiący
rzeźnię wśród zombiaków). Bo przecież i tak nic ponad to już się nie
wymyśli, więc czego ja wymagam od biednych scenarzystów. Otóż "IAL" jest
tu moim nowym argumentem: jak najbardziej da się tę koncepcję odświeżyć
- każda minuta tego filmu jest dowodem.

Niemal wszystko jest tu takie, jakiego jeszcze nie widzieliśmy w filmie
o zombiakach. W szczególności główny bohater. IMHO znacząca jest jedna z
pierwszych scen - gdy Smith spotyka rodzinkę lwów na polowaniu. Pełne
zrozumienie tego ujęcia przychodzi później. I jest, rzecz jasna,
okrutnie dołujące.

Film ciężko mi polecić właśnie ze względu na ten depresyjny ładunek. To
nie jest feel-good-movie. To jest dokładne przeciwieństwo. Nie wiem, czy
ktoś kiedyś zdefiniował feel-bad-movie, ale to dokładnie taki przypadek.
Perfidnie wykorzystuje nawet kliszę ginącego psiego towarzysza, żeby
dodatkowo zdołować widza. To film dla cholernych masochistów. Jak można
go polecać z czystym sumieniem?

-- 
Submission? Hmm, that's a bit of a problem.


DateSujet  Auteur
01.01.
o 
Groups Explorer contact votre avis comment ça marche? rechercher un groupe suggérer un groupe abuse accueil du site   Imprimer cette page   Envoyer cette page ŕ un(e) ami(e)
Free counter and web stats