od dawna widuje bezdomnego psa. czarny, sredniej wielkosci, sympatyczny
piesek, chyba juz niemlody. kreci sie on w okolicach mysliborskiej,
szczesliwej, nagodzicow, swiatowida. nie wyglada na glodnego, chyba ludzie
go dokarmiaja. nie nosi obrozy. ostatnio z niepokojem obserwuje, ze piesek
mocno kuleje. nie daje mi to spokoju. byc moze to tylko kwestia lekow i psa
nie bedzie bolalo. lecznica jest niedaleko. moje obawy, jak go zlapac, sa
duze, bo nigdy nie mialam psa, uwielbiam psy, choc sie na nich nie znam. czy
jest szansa, ze taki chyba bezpanski piesek da sie zaprowadzic do weta? moze
jest tu jakis psiarz z okolic tarchomina i np. zna pieska? bo rownie dobrze
moze to byc np. zle zrosnieta lapka i nie da rady nic zrobic. ale bardzo
chcialabym to zrobic. moze ktos tez pozyczylby mi na kilka dni obroze i
smycz? ja dysponuje tylko 3 kocimi:) wszelkie rady mile widziane.