Witajcie
Wczoraj moja mama odbierała pocztę z mieszkania, które wynajmuje. I okazało
się, że w okolicy jest pełno kociąt, takich ok 3miesięcznych.
W zeszłym roku przygarnęłyśmy stamtąd 2, rodzeństwo. A w tym roku jest ich
jeszcze więcej - mama naliczyła ok 10 kociaków. Oczywiście są też dorosłe...
Ojcem części z nich musi być piękny kocur - kocięta wychodzą nietypowe,
popielato-popielate, pręgowane, z kremowymi brzuszkami, jakby krzyżówka
brytyjczyka z syjamem. Ale matkami są zwykłe kotki dachowce, takie buraski.
Podpowiedzcie, komu można zgłosić, żeby ograniczyć liczbę tamtejszych kotów?
Wszystkie są chude, garną się do ludzi, widocznie są dokarmiane, ale ktoś,
kto je karmi, nie ogranicza rozrodczości kotek... Żal patrzeć, chciałoby się
wziąć wszystkie...
Czy jakaś fundacja mogłaby się nimi zająć? Wiecie coś o tym? Ja ze swojej i
mamy strony oferujemy wsparcie finansowe, dołożenie się do sprawy.
Pomożecie?
pzdr
Karola
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/