NIE PUBLIKOWANE FRAGMENTY WYWIADU Z BRONISLAWEM GEREMKIEM.
/Wywiad przeprowadzony przez Hanne Krall do wybiórczego opublikowania w
tygodniku "POLITYKA" w 1981 roku/
Wywiad z doc., dr. Bronislawem Gieremkiem, przewodniczacym Rady Programowej przy
KKP "Solidarnosc" a takze kierownikiem Pracowni Historii Kultury Sredniowiecza
PAN byl gotowy do druku w czerwcu 1981 roku.
"POLITYKA" oglosila go w dniu 8 sierpnia 1981 roku, Redakcja "POLITYKI" zmienila
tytul, który brzmial: "Historia nie zwalnia biegu" i wylaczyla najwazniejszy dla
Polaków fragment. Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipe Radia i Telewizji KKP
NSZZ "Solidarnosc"
Podajemy w calosci fragment wywiadu wylaczony z druku przez "Polityke", a
wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytulem "Solidarnosc
Radia i Telewizji" /biuletyn wylaczne do uzytku wewnetrznego/. Tekst danego
wywiadu poza tym odbito w 33 scisle numerowanych egzemplarzach i przekazane
nastepujacym osobom: Edwardowi Ochabowi, Janowi Karolowi Wende, Leonowi
Chainowi, i calemu kahalowi czyli zarzadowi gminy zydowskiej. Otrzymala poza tym
centrala propagandowa gminy: Jerzy Morawski, Wladyslaw Matwin, Artur Starewicz,
Michal Brodzki, Adam Schaff. Równiez wszyscy przewodniczacy zespolów I, II, III,
i IV oraz kierownicy sekcji Radia i Telewizji: Gdansk, Wroclaw, Lódz, Kraków,
Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznan, Rzeszów, Bialystok, Kielce.
Nizej Zamieszczamy ów niepublikowany w "Polityce" fragment.
Hanna Krall: Panie profesorze...
Bronislaw Gieremek: Ten tytul nalezy mi sie juz od dawna, ale niech go pani nie
uzywa, ciagle jestem tylko docentem.
Hanna Krall: Ale przeciez otrzyma pan godnosc profesora, musi pan ja otrzymac.
Bronislaw Gieremek: To prawda i chyba juz niedlugo. Teraz kiedy Geysztor jest
Prezesem PAN, Madejczyk nie odwazy sie przeciwstawiac wnioskowi o wystapienie do
Rady Panstwa o profesure dla mnie.
Hanna Krall: No to ja bede mówila: panie Profesorze, a w tym co bedzie szlo do
druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedziec,
ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zalezy na tym wywiadzie, a scisle mówiac
na tym, aby zapewnic pana wybór do Komisji Krajowej na Zjezdzie w Gdansku.
Bronislaw Gieremek: Wiem sam dobrze, ze coraz wiecej delegatów patrzy nam na
rece coraz to z wieksza nieufonoscia. Musze przyznac, ze nie wiem, czy Rakowski
dobrze robi inspirujac ten wywiad, moga sie ludzie zorientowac, ze ja i Rakowski
gramy te sama melodie, tylko na innych fortepianach i w innych salach
koncertowych... Przepraszam, kto tu zagladal?
Hanna Krall: Nikt wazny. To Bijak. Zastepca Rakowskiego.
Bronislaw Gieremek: Musicie go tutaj trzymac? Przeciez to...
Hanna Krall: Jeden Polak musi tu byc. Zdarza sie, ze przychodzi to redakcji
ksiadz. Kto ma wówczas z nim rozmawiac? Moze Passant? Jezeli taki ksiadz dobrze
pamieta lata 1949-1956, to moze sie zdarzyc, ze w areszcie albo na holdowniczym
zebraniu ksiezy-patriotów przesluchiwal go Roman Zambrowski. A przeciez Danek
kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.
Bronislaw Gieremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak "Polityka" to ja bym
byl bardziej ostrozny. Poklóci sie o wierszówke, a potem opisze was w
"Rzeczywistosci".
Hanna Krall: Nie pan wypluje to slowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie,
profesorze, do czego mamy sie przygotowac w gazecie - strategicznie i
taktycznie.
Bronislaw Gieremek: O samym zjezdzie gdanskim nie bede pani mówil, bo Marta
Wesolowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna dokladnie
wszystkie niuanse. Ale trzeba dac cale wsparcie ogniowe kilku niezwykle waznym
sprawom: Ustawie o Samorzadzie Spolecznym, o spolecznej kontroli nad radiem i
telewizja, a i nad prasa takze. Ustawa o samorzadzie przedsiebiorstw otwierajaca
mozliwosci tworzenia spólek polsko-zagranicznych,
socjalistyczno-kapitalistycznych ma tutaj wezlowe znaczenie. To jest wprawdzie
glówne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który ten problem postawil
mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjezdzie Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy
Polskich w pazdzierniku ubieglego roku, ale to musicie Wy wszyscy, bo to jest
nakaz Gminy, polozyc jak najwiekszy nacisk. Równoczesnie trzeba wysunac takze na
glówny plan projekt ustawy o podwójnym obywatelstwie dla wszystkich, którzy
kiedykolwiek na terytorium Polski mieszkali i obojetnie gdzie przebywaja dzis, i
ich prawni nastepcy równiez.
Hanna Krall: Nie chwycilam jeszcze, czemu to takie wazne juz w tej chwili.
Bronislaw Gieremek: Bo kuc zelazo trzeba wtedy kiedy jest gorace, a historia nie
zwalnia biegu, kiedy sie ja kijem pogania. Znala pani profesora Wyke?
Hanna Krall: Tak, poznalam go osobiscie w Krakowie, a poza tym czytalam wszystko
co napisal w ksiazkach i periodykach.
Bronislaw Gieremek: Wszystko? Naprawde wszystko? A jego rozmowe
historyczo-socjalistyczna pod tytulem "Gospodarka wylaczona" tez pani zna?
Hanna Krall: "Gospodarka wylaczona"? Przeciez on nie zajmowal sie nigdy historia
gospodarcza!
Bronislaw Gieremek: Ale sie na tym znal, zreszta rozmowe napisal z osobistej
inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogloszona w pierwszym numerze
miesiecznika "Twórczosc" z 1945r. Wyka byl zreszta naczelnym redaktorem tego
miesiecznika. Nie bede pani odsylal do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy
sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memorialu dla kilku osób z
najwyzszego kregu wladzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoja ponad oficjalnym
kregiem wladzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmowac wszystkich i to wszystkich.
Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdzial: "Zydzi i handel
polski". Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno
znikniecie z handlu i posrednictwa milionowej masy zydowskiej. Znikniecie, kiedy
dzisiaj liczyc trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast faktem
mniej znanym, chociaz równie waznym, jest próba inercyjnego i automatycznego
wejscia zywiolu polskiego na miejsce opuszczone przez Zydów. Dlatego nazywam to
wejsciem inercyjnym i automatycznym, poniewaz caly ten proces, mówiac krótko i
brutalnie, mial ze strony wchodzacych na puste miejsce taki obraz: na miejsce
nieochrzczonych ochrzczeni, ale z cala ohyda psychologiczna: kanciarze,
handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia zwiazana z funkcja spoleczna, a nie
przynaleznoscia narodowa. Cala radosc "trzeciego stanu" sprowadza sie wlasciwie
do nadziei: nie ma Zydów, wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniajac, a
wszystko dziedziczac z nalogów, które narodowi moralisci uwazali za typowe dla
psychiki zydowskiej, ale tym razem bedzie to narodowe. Cechy cacy i tabu.
Pominie tu pani ten fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona
zydowskiego stanu posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski. Czytajmy
na stronie 157. Powiedzmy wyraznie: nieszczesciem polskiego zycia gospodarczego
nie bylo to, ze wszedzie, od straganu po najwiekszy bank, przodowali w nim
Zydzi. Nieszczesciem bylo to, ze procesa gospodarczo-handlowe byly u nas
wylaczone z normalnej tkaniny zycia panstwowego. Kontaktowaly z nia tylko
podatkiem, wymykaly cyganstwem oraz przekupstwem.
Hanna Krall: A nie sadzi pan, panie profesorze, ze ten wlasnie dystans od tego
co pan nazwal "tkanina moralna zycia panstwowego" byl wlasnie na reke tym
wszystkim, którzy w Polsce wladali "od straganu az do najwiekszego banku".
Bronislaw Gieremek: Podzielam pani poglad, ale ja referowalem poglad Wyki, który
w interesujacej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego wywodu,
bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potepia mocno Polaków, ze siegneli po
spadek po wymordowanych Zydach, acz w potepieniu tym jest ogromna przesada, bo
mienie Zydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jesli którys to potrafil czy tez
musial, zajeli sie jedynie handlem, bez którego zycie nie moglo przeciez
istniec. Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego swiadectwa Polakom. Wyka tez
pisze dla naszych zydowskich interesów prawidlowo i korzystnie. Wiadomo, ze do
kosci zbieraja sie zawsze hieny, nigdy lwy.
Hanna Krall: Jakie to ladne. Musze sobie to zapisac. Moze sie przydac.
Bronislaw Gieremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie
donioslejsze, czy formy w jakich sie ta eliminacja dokonala i sposób w jaki
spoleczenstwo nasze pragnelo i pragnie ja zdyskontowac byly moralne i rzeczowo
do przyjecia?
Otóz chociazbym tylko za siebie odpowiadal i nie znalazl nikogo kto by mi
zawtórowal, bede powtarzal nie, po stokroc nie. Te formy i nadzieje byly
haniebne, demoralizujace i niskie. Skrót bowiem gospodarczo-moralnego stanowiska
przecietnego Polaka wobec tragedii Zydów wyglada tak: Niemcy mordujac Zydów
popelnili straszliwa zbrodnie. My bysmy tego nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy
poniosa kare. Niemcy splamili swoje sumienie, ale my - my juz teraz mamy
korzysci i w przyszlosci bedziemy miec same duze korzysci, nie plamiac sumienia,
nie plamiac dloni krwia. Trudno o paskudniejszy przyklad moralnosci murzynskiej,
jak takie rozumowanie naszego spoleczenstwa.
Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo
polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo
Zydom z narazeniem wlasnego zycia.
Bronislaw Gieremek: Nie jest wazne co bylo, ale jest wazne co ma byc. Czytajmy
wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu przez
Bermana zamówienie wykonywal z arcykunsztownie i w nakazanym terminie. Juz w
pierwszym numerze "Twórczosci" formy jakimi Niemcy likwidowali Zydów spadaja na
ich sumienie. Zloty zab wydarty trupowi bedzie zawsze krwawil, chocby nikt nie
zapamietal jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolic by taka reakcja byla
zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej malostkowe tchnienie nekrofilii.
Mówiac prosciej, ze jezeli tak juz sie stalo, ze nie ma Zydów w gospodarczym
zyciu polskim, to nie bedzie ciagnac korzysci warstwa ochrzczonych sklepikarzy.
Prawo do korzysci posiada caly naród i panstwo. Na miejsce zlikwidowanego handlu
zydowskiego nie moze wejsc identyczny i strukturalnie psychologiczny handel
polski, bo wtedy caly proces nie posiadalby najmniejszego sensu. W okresie
prowizorium okupacyjnego szedl zas taki handel i sadzi, ze juz sie rozsiadl na
wieczne wieki.
Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku oglosil Hilary
Mina "Bitwe o handel" i najpierw z torbami puscily polskich kupców i
rzemieslników przy pomocy domiarów podatkowych, a nastepnie upanstwowily
wszystko, spóldzielnie praktycznie takze, by Polacy nigdy nie handlowali po
wieki wieków.
Bronislaw Gieremek: Tego pani nie moze pamietac. Jest pani przeciez za mloda.
Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku bylam mala dziewczynka, ale o bitwie pana Minca o
handel slyszalam wiele razy.
Bronislaw Gieremek: No to teraz uslyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie
bedzie pani opowiadac. To jest najwieksza tajemnica. W najblizszym czasie nasi
powróca do handlu i produkcji w Polsce.
Hanna Krall: Skad pan wezmie tylu Zydów? Kto im da przedsiebiorstwa? Kto da
pieniadze?
Bronislaw Gieremek: O naszej "Solidarnosci" to juz pani zapomniala? Jeszcze beda
prosic zeby Zydzi brali te przedsiebiorstwa.
Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz
cieszy mnie ona ogromnie.
Bronislaw Gieremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogla byc
dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc tworzone
spólki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje. Co jest
potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto ma dzis
pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako
udzialowców nie widze. Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i
pytala pani: "skad wezme tylu Zydów?" A no na szczescie ludu Izraela, juz sa.
Przez 38 lat populacja odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku
Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie
swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i
spowrotem - w zaleznosci wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym
obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i
handlu nie mamy najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet
i puste. Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej
ruiny. W takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby
byla praca dla Polaków i troche na rynek.
Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny?
Bronislaw Gieremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek.
Hanna Krall: A jak "Solidarnosc" bedzie ta produkcje wysylana na eksport
zatrzymywac na granicy albo w portach?
Bronislaw Gieremek: Jaka "Solidarnosc"? Jak to wszystko sie nam uda, to
"Solidarnosc" bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do ostrej
i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na horyzoncie. Te
zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale ciagnal ten nasz
ciezki wóz.
Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!
Bronislaw Gieremek: Niezbyt lubie? Takie okreslenie jest niezbyt scisle! Ja ich
po prostu nienawidze. Tak nienawidze, ze nie wiem jak to wyrazic slowami.
Hanna Krall: Ale przeciez pana i pana matke uratowal wlasnie Polak!
Bronislaw Gieremek: To prawda. Stefan Gieremek ukryl nas oboje w Zawichoscie.
Pózniej nawet, kiedy bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow -
nauczyciel ze szkólki rabinackiej, zginal w getcie warszawskim, ozenil sie z
moja matka. Niemniej jednak jak od dziecka musialem ukrywac swoje pochodzenie i
nie jeden raz bluznilem przenajswietszemu, niech bedzie slawione imie jego po
wieki wieków, ze stworzyl mnie wlasnie Zydem!
A zreszta, czytala chyba pani pamietniki Emanuela Gingelbluma?
Hanna Krall: Oczywiscie. Przeciez pisalam ksiazke o getcie warszawskim i
bohaterach Zydowskiego Ruchu Oporu.
Bronislaw Gieremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Zydzi, którzy razem z
Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika
Marczaka i jego rodzine? Pamieta pani, panno Hanko?
Hanna Krall: Tak. Pamietam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niz
nam.
Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie bedzie sie pani zastanawiac, ze caly ruch
spoleczny, który tworzymy oraz ozywimy go najróznorodniejszymi nurtami
politycznymi, ma na celu doprowadzic do takich zmian w strukturze
panstwowo-gospodarczej Polski, aby Zydom w Polsce zylo sie zawsze lepiej jak
Polakom.
http://www.prawy.pl/2007/violate.php?dz=nowosci&id=38852&c_id=105515
--
boukun
"Jestem, jaka jestem. Nie zmienię się. Lubcie mnie albo nie. A jeśli wam się nie
podobam, to - przepraszam - ale odp...cie się" - Sharon Stone