Dnia 2008-10-09, czw o godzinie 16:31 +0200, thaz [xpt] pisze:
> tHe mRuWa pisze:
> > W artykule news:gck4e5$916$1@news.onet.pl,
> > niejaki(a): Wit(old) z adresu <wicio100(cut)@poczta.onet.pl> napisał(a):
> >
> >> Jest wolny rynek - takze na rynku pracy. Pracownik nie jest twoja
> >> wlasnoscia. Nie widze tez nic nieetycznego w postepowaniu
> >> konkurencji. Praca pracownika jest tyle warta ile ktos jest sklonny
> >> za nia zaplacic. Chcesz byc dobrym szefem, to wyslij pracownika na
> >> spotkanie rekrutacyjne, niech sie dowie ile mu proponuja i daj mu
> >> potem podwyzke. Tak zeby nie mial watpliwosci.
> >
> > dokladnie...
> > chocby z czystej ciekawosci moze pojsc i raczej na pewno
> > dowie sie ze moglby tam wiecej zarobic niz u ciebie, wiec
> > nie czekaj az sie obudzisz z reka w nocniku:P
> >
>
> wiesz, sytuacja jest taka że jesteśmy po dość znacznej
> jak dla nas inwestycji i nie stać firmy na podwyżki..
> poza tym, ja tam z terrorystami nie negocjujÄ™ :-)
>
> pozdr,
> t
No to możesz mieć problem, bo pracownicy mogą uciec. Kiedyś sam byłem
takim pracownikiem i jakoś nie interesowało mnie to, że kasa, którą szef
mógł mi wypłacić, została przeznaczona na inwestycje. No jeszcze żeby to
było tak, że dzięki tym inwestycjom dostanę podwyżkę za pół roku, to nie
byłoby problemu, ale skoro to oznaczało, że podwyżkę ma mieć szef, a ja
dalej będę zarabiał te marne grosze, to poszedłem do firmy innej, w
której zapłacono mi kilka razy więcej.
Na szczęście nie możesz zabronić pracownikowi szukać pracy i jej
zmienić, ale oczywiście zawsze możesz go przekonać żeby został.