Taxy 40
[ Nouvelle discussion
| Répondre au groupe
|
pl.listserv.chomor-l ]
[tęskniliście za mną?] ;D
Facet na łożu śmierci zwierza się swojej żonie:
- Nie mogę umrzeć bez wyznania ci prawdy. Przez całe nasze małżeństwo cię
zdradzałem. Te wszystkie wieczory, w które niby pracowałem, spędzałem z inną
kobietą. I to nie tylko z jedną, ale spałem z tuzinami kobiet.
Żona spojrzała na niego spokojnie i powiedziała:
- A myślisz, że dlaczego podałam ci truciznę?
- Czy oskarżony może wytłumaczyć dlaczego zabił żonę a nie jej kochanka?
- Wysoki sądzie, doszedłem do wniosku, że lepiej zabić jedną kobietę, niż co
tydzień kolejnego mężczyznę.
Podobno autentyk:
Mama woła dziecko na podwórku:
- Jaaaaaaaaaaaaaasiu do dooooomu!
- A co? Spać mi się chce?
- Nie! Głodny jesteś!
Takie toczą się rozmowy (na pewnym forum):
Problem z gumą! Pomóżcie! czy specyfiką gumy jest to że nie trzyma się ona na
penisie? Czy każdy tak ma, czy tylko mój chłopak? On musi trzymać ją jedną
ręką, bo mu spada! Wkurza mnie to, ale nie wiem, czy tak wszyscy mają czy nie,
bo to jest mój pierwszy partner. Dodam że spada mu nawet guma typu "close fit".
Proszę o poważne odpowiedzi!
- Musi u nasady takim zipem spiąć.
- Albo cybancik na śrubkę.
- Proponuje posypać solą, ja tak sypię na schody i się nie ślizgam.
- Wydaje mi się, że po prostu źle ją zakłada.
- Na lewą stronę?
- Nie, do góry nogami.
- To może niech założy sobie tez na jajka.
- Uszyj mu szelki. Możesz inspirować się pasem do podwiązek.
- A może niech naciągnie z całej siły i rozciągnięte końcówki niech na tyłku na
supeł zawiąże.
- Załóż mu na palec może ten jest większy od jego małego.
- Spróbuj zmienić firmę gumek, nie wiem czego używacie
- Najlepiej na zimówki Stomil, te się nie ślizgają. Jeżeli to nie pomoże to
łańcuchy.
- A z kolei mój chłopak używa rozmiaru xl i jeszcze jest za ciasna wpychamy do
połowy, a potem się nie da! Gdzie mogę kupić większe? Proszę o pomoc i poważne
odpowiedzi!
- Tego się nie wpycha do środka, to się zakłada na członka, a potem się wkłada
członka. Chyba.
- W Kauflandzie są worki jednorazowe 135 l. - polecam.
- Mój facet ma odwrotny problem .Nawet największa rozmiarowo prezerwatywa jest
za krótka i za ciasna na jego penis.
- Pracujesz w stadninie w Janowie, czy innym malowniczym miejscu?
Jedna koleżanka zali się drugiej:
- Mój Kazik jest jakiś ostatnio oziębły w sprawach seksu.
- Podmień mu w czasie kąpieli szampon na taki dla psów - radzi druga - Ja
swojemu tak zrobiłam to po wyjściu spod prysznica rzucił się na mnie jak jakiś
brytan, zaciągnął do łóżka i mało mnie na strzępy nie rozerwał w czasie
stosunku.
Minęły dwa dni:
- Beznadziejna ta twoja rada z szamponem dla psów.
- Coś ty? Nie zadziałało?
- Zadziałało. Wyskoczył z łazienki, opier**lił całą kiełbasę z lodówki, a jak
mu zwróciłam uwagę, to ugryzł mnie w tyłek i poleciał do tej suki, Kowalskiej z
trzeciego pietra...
Ktoś zapukał do drzwi... Neo wstał od komputera, podszedł i wyjrzał przez
wizjer. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na korytarzu nikogo nie ma...
Pukanie ponowiło się. Zaintrygowany Neo zawołał gestem Morpheusa. Ten wyjrzał
przez wizjer i zrobił zdziwiona minę.
- Nikogo nie ma...
- Może to pułapka - szepnął Neo.
- Sprawdzimy - powiedział Morpheus, sięgając po broń.
Delikatnym ruchem przekręcił gałkę i lekko otworzył drzwi. Na korytarzu nikogo
nie było.
Coś jednak było nie tak... Neo spojrzał pod nogi. Obok buta stał całkiem
malutki agent Smith, wykrzykując coś cieniutkim głosikiem.
Morpheus schylił się i usłyszał wyraźne:
- Jebany WinRAR...
Czterech mężczyzn: inżynier, chemik, księgowy oraz pracownik administracji
państwowej spierało się czyj pies jest najmądrzejszy...
Inżynier zawołał do swojego psa:
- Pi, pokaż co umiesz !!!
Pies momentalnie wskoczył na biurko, wziął ołówek, papier i narysował idealne
koło, kwadrat i trójkąt...
Księgowy zawołał swojego:
- Bilans! Wiesz co masz robić !!
Bilans pobiegł do kuchni, przyniósł 12 ciastek, po czym podzielił je na cztery
równe kupki.
Chemik tylko spojrzał i zawołał:
- Probówka! Do roboty !!
Suczka podbiegła do lodówki, wyciągnęła karton z mlekiem, po czym nalała
dokładnie 180 ml do szklanki bez rozlania kropelki...
Wszyscy spojrzeli na pracownika administracji państwowej i spytali:
- A co potrafi Twój pies ??
Mężczyzna spokojnie powiedział do swojego pieska:
- Przerwa Śniadaniowa!! Do dzieła!!
Pies natychmiast zjadł ciasteczka, wypił mleko, narobił na papier, przeleciał
pozostałe trzy psy, po czym zaczął narzekać, że zwichnął sobie podczas tego
kręgosłup, wypełnił wniosek o odszkodowanie za pracę w szkodliwych warunkach i
poszedł na chorobowe...
Mały Żydek:
- Tate, a co by było, gdyby tramwaj obciął mame rękę?
- No, wiesz, przykro by było, ale dostalibyśmy odszkodowanie.
- Tate, a gdyby tramwaj obciął mame obie rękie?
- Dostalibyśmy dwa razy takie odszkodowanie.
- A gdyby jeszcze nogie?
- To odszkodowanie byłoby jeszcze większe.
- A gdyby tramwaj obciął mame obie rękie i obie nogie?
- No, to byłoby duże odszkodowanie.
- A gdyby tramwaj obciął mame jeszcze głowe?
- Icek, Icek, ty marzycielu...
W poczekalni u lekarza (nie baba).
- Przeprraszszszam - pyta jeden pacjent drugiego pacjenta siedzącego obok
niego - pppan z jjjaką dodolegliiiwośśścią?
- Ja z prostatą - słyszy w odpowiedzi.
- A ccco tto jest tta prrostttata? - dopytuje się pierwszy.
- No, jak by to panu najprościej wytłumaczyć? - mówi drugi pacjent. - Widzi
pan, ja tak siusiam, jak pan mówi.
Mały bin Ladenek idzie do szkoły. Dostaje test:
- Jaki jest największy budynek świata?
Pisze:
- "Empire State Building"
- Źle!
Wraca do domu i płacząc mówi:
- Tato mieliśmy dzisiaj test z pytaniem - jaki jest największy budynek świata?
I ja napisałem "Empire State Building", a to było "World Trade Center"!
Bin Laden patrzy na niego i mówi:
- Ja to naprawię...
Góry. Malarz maluje pejzaż. Podchodzi baca, patrzy jak artysta wiernie kopiuje
widok i mówi:
- Cholera, ile to się człowiek musi namęczyć jak nie ma aparatu.
Wędkarz w łódce do tajemniczego nieznajomego: "Gówno mnie obchodzi, kim jest
twój ojciec! Tak długo jak ja tu łowię nie ma żadnego spacerowania po wodzie,
zrozumiano...?!"
Przychodzi śmierć do wydziału komunikacji i pyta:
- Ile macie zarejestrowanych motorów?
- No, 36 sztuk - odpowiadają
- O kurczę, to już tylko 3 mi brakuje!
Kobieta z rozstrojem nerwowym i opuchniętą twarzą przychodzi do doktora i
narzeka:
- Panie doktorze, pomóż pan, chyba się zabiję. Dopust Boży jakiś mnie spotkał,
czy co?!
Że też to zawsze na uczciwe i bogobojne kobiety trafi. Skaranie boskie w domu
mam. Chłop pijanica. A na dodatek rękę łatwo podnosi. A już za każdym razem gdy
przychodzi wieczorem pijany do domu to robi awanturę i bije mnie! Wali jak w
cygański bęben! Zobacz pan jak ja wyglądam!
Lekarz próbuje ją uspokoić i po dokładnym zbadaniu oznajmia:
- Przepiszę pani płukanie jamy ustnej wywarem z rumianku. Zacznie pani płukać
wieczorem, gdy usłyszy, że mąż się zbliża i proszę zakończyć dopiero, gdy mąż
będzie już w łóżku.
Kobieta zdziwiła się ździebko rodzajem przepisanej terapii, ale że "doktora
chora słucha..."
Po jakimś czasie kobieta przychodzi uradowana do kontroli.
- Kochaniutki, pomogło! Jak ręką odjął. Od kiedy zaczęłam to płukanie, mąż mnie
nie dotknął, a jeśli już to tylko w dobrej wierze...
Na to lekarz z zadowoleniem:
- Widzi pani, wiedziałem od razu, że głównym problemem nie jest tu alkoholizm
męża, lecz pani "niewyparzony pysk".
Pani pyta Jasia:
- Jasiu, a ty kogo bardziej kochasz, mamę czy tatę?
- U nas w rodzinie to jest trochę inaczej. Tatuś kocha mamę, a ja się nie
mieszam...
W autobusie na jednym z siedzeń przy oknie siedzi staruszka z zakupami na
kolanach.
Podczas usadawiania się wygodniej na siedzeniu, autobus podskoczył na wyboju, a
babcia chrząknęła głośno zwieraczem.
Nieporuszona tym faktem, mówi sama do siebie patrząc na zakupy:
- No!... Pamięć to już mam coraz bardziej ulotną!
Chłopak porwał ukochaną pannę, o północy wyniósł ją przez okno z domu
rodzinnego, zaprowadził do oczekującej taksówki i wywiózł daleko. Po
przyjeździe pyta taryfiarza:
- Ile jestem winien?
- Ani rubla, ojciec panny już się ze mną rozliczył.
- Co według ciebie jest najistotniejsze w kobiecej urodzie?
- Usta!
- Dokładniej: kształt, kolor wielkość?!
- Nie, to są sprawy drugorzędne, najważniejsze żeby były... zamknięte!
- Co pijesz?
- A odpowiem ci zagadką - nazwa tego trunku składa się z dwóch nazw zwierząt.
- Hmmmm... Aaa, koń-jak! KONIAK! A ile ty tego pijesz?
- A i tu znów zagadka - zamień zwierzęta miejscami...
Adwokat odwiedza swego czekającego na proces klienta i oznajmia na wstępie:
- Mam dla pana dwie wiadomości, jedną dobrą i jedną złą
- Zaczynaj pan od tej złej - decyduje się klient
- Ślady DNA znalezione na miejscu zbrodni są identyczne z pańskimi
- No to jaka jest ta dobra wiadomość? - pyta gościu niepewnie.
- Cukier i cholesterol ma pan w normie.
Sobotni poranek.
Pod Dworcem Głównym PKP w Lublinie zatrzymał się samochód z lat 50 - tych
odpicowany na glanc.
Kierowca zmuszony "naciskami" udaje się na poszukiwanie WC.
Idąc wzdłuż peronu zauważa dziwną wagę automatyczną z napisem:
"Głośnomówiący automat pomiarowy wykonany przez studentów"
- Zważę się, a co? - pomyślał.
Wrzucił do dziurki 2 zł. i stanął w wyznaczonym miejscu.
- Ważysz 78 kilogramów i masz 162 cm wzrostu - usłyszał z głośnika.
Zszedł z wagi i udał się w wiadomym kierunku.
Wracając lżejszy i wesoły do samochodu myśli:
- Zobaczymy teraz ile ważę!
Wrzucił dwa zata do dziurki, stanął na wadze i słucha.
- Ważysz 77 kg i masz wciąż tyle samo wzrostu.
- Jak to możliwe, że mnie zapamiętał? Zaraz cię załatwię!
Poszedł do kiosku, rozmienił dyszkę na dwójki następnie wszedł do baru i zjadł
dość obfite śniadanie.
- Zobaczymy co teraz powiesz?
Wrzucił do dziurki 2 zeta, stanął i słucha.
- Ważysz ponownie 78 kg przy tym samym wzroście - smakował ci posiłek?
Gość mało nie dostał czkawki.
Zszedł z wagi, poszedł do sklepu kupił dwie 1,5 litrowe wody i wrócił.
- Zobaczymy co teraz zaśpiewasz?
Wrzucił do dziurki nerwowym ruchem dwójkę, stanął i trzymając przyciśnięte do
ciała butelki wody słucha.
- Ważysz teraz trzy kilo więcej. Zastanów się co robisz. Przez te twoje wygłupy
spóźnisz się na Zlot Zabytkowych Samochodów pod Ratusz Miejski!
Józef Kuraś od czasu jak dwa lata temu załatwił sobie III grupę każdego dnia
chlał w Zajeździe Przystań do późnych godzin nocnych. Zośkę (jego żonę) gówno
to obchodziło, bo sąsiad Antek zaspokajał ją całkowicie, a i grosza ze swojego
zasiłku dla bezrobotnych nie skąpił.
Pewnego dnia Józek wrócił z Przystani jakiś taki markotny:
- Co ci tak ryja wykrzywiło? - zapytała Zośka
- Aj - westchnął Józek - Dzisiaj zasnąłem przy stoliku i przyśniło mi się, że
jutro jak będę w Przystani, to o godzinie 22:45 przyjdzie po mnie Śmierć. Chyba
już tam więcej nie pójdę.
Po chwili smutno dodał: - A, i do roboty jakiej trzaby się wziąć.
- O kur*a - pomyślała Zośka - Przecież ten dupek gotów całymi dniami chlać w
domu. I grosza nie dać, a i Antek przestanie przychodzić. Trza cóś mu
wyperswadować (w robotę męża jakoś nie mogła uwierzyć).
- Co ty się boisz - powiedziała głośno - Przecież wystarczy, żebyś zmienił
"imago" (to takie obce słowo, które znała jeszcze z czasów szkolnych) i cię
Śmierć nie pozna.
- Dobra myśl - Józkowi aż nos pokraśniał z zadowolenia - Opier*olę się na łyso
i będzie git.
Z rana około 13:00 zaszedł do fryzjera i zaraz potem skierował swoje kroki do
Przystani. Zasiadł przy swoim stałym stoliku pod oknem i zamówił pierwszą setę.
O 22:30, gdy był już dobrze nawalony, zauważył, że do lokalu weszła wysoka
postać cała ubrana na czarno i z kosą . Przyjrzała się po kolei wszystkim
"degustantom" (ku*wa, teraz ja zaczynam), przesunęła obojętnym wzrokiem po
Józku i stanęła w kącie przy zasyfionym bufecie, zerkając na zegarek.
- Udało się - uśmiechnął się do siebie Józek - Nie poznała.
Śmierć faktycznie coraz bardziej się niecierpliwiła. Znowu sprawdziła godzinę.
Była 22:44. Spojrzała znowu na pijaków:
- Szlag by to trafił - mruknęła - Jak za minutę nie przyjdzie Józek Kuraś, to
wezmę tego łysego chu*a co siedzi na jego miejscu.
Wpadły zwierzęta w jamę wykopaną w ziemi. Siedzą. Nagle zając groźnie:
- Kto pierdnął?!
Lew:
- Ja. A co?
Zając, z zachwytem podnosząc kciuka:
- Zapach - zajebiozka!
- 32 zęby.
- 16 zębów.
- 3 zęby.
- Nieważne jakiej pasty do zębów używasz. Ważne, w jakiej dzielnicy
mieszkasz....
Stoją na przystanku autobusowym babcia i harcerz. Babulka kicha i kicha.
Harcerz mówi:
- Babciu, na zdrowie!
Babcia:
- Dziękuje, ale chyba nie na zdrowie, synuś, ja po prostu tabaczkę wącham.
Harcerz w odpowiedzi:
- Tak ogólnie to s*am na to, ale harcerz powinien być uprzejmy!

|
 cette fonctionnalité est reservée aux membres ayant une session active !
|