Spływ Dunajcem.
Flisak opowiada jedną z wielu mrożących krew w żyłach historii.
- A słyseliśta państwo ło wypadku na Sokolicy?
- Nie, a co się stało?
- To posłuchejta... Beło to tej jesieni. Wyciecka kcioła wlyść na Sokolice, no
to wlazujom, wlazujom as dośli do widokowego punktu, a to je tako półka skalna,
gdzie jezd cysta metrów psepaść, co prowda som tam łańcychi, ale i tak
niebezpiecnie jezd. Kilku odwaznych podlazuje do łańcuchów i nagle do psepaści
wpada psewodnik...
- Jezus Maria!!! - krzyczą pasażerowie - I co się dalej stało, niechże pan
szybko opowiada!!!
- Jak to co siem stało? - Wyciecka zlazła ze Sokolicy i w Scawnicy kupili nowy
psewodnik za cy pindziesiąt.
Ekspedycja naukowa z Oxfordu przedziera się przez afrykańską puszczę. Nagle z
zarośli wypadają uzbrojeni w dzidy i łuki ludożercy z kolczykami w nosach,
wymalowani w barwy wojenne. Otaczają podróżników ciasnym kręgiem. Dowódca
wojowników w narzeczu hula-gula zwraca się do przewodnika :
- Wkroczyliście na nasze tereny i musicie umrzeć. Jednak jeśli pokażecie nam
coś czego jeszcze nie widzieliśmy to was puścimy wolno.
Wśród członków ekspedycji zapanowało poruszenie. Po chwili wyszedł przed szereg
jeden z profesorów, wyjął z kieszeni zapalniczkę, "pstryknął" i wyskoczył z
niej ogień.
- Szszszszsszsz - rozległo się w szeregach czarnoskórych
- No dobra - powiedział wódz - jesteście wolni. Idźcie dalej.
Po godzinie - rozmowa członków ekspedycji:
- Widzicie, jakie wrażenie na dzikusach robią osiągnięcia naszej cywilizacji -
mówi do kolegów profesor.
Po dwóch godzinach - rozmowa w chacie szamana:
- ........ no i musiałem ich ku*wa puścić, słowo się rzekło. Nikomu z nas nie
udało się w życiu odpalić żadnej pierd***nej zapalniczki za pierwszym razem.
Dom starców, dyskusja przy porannej herbatce:
- Wiecie, mam już tak słabe ręce, że ledwo trzymam tę filiżankę.
- Ja to mam tak słaby wzrok, że nawet nie widzę tej filiżanki.
- No, ja też. Nie wiem nawet, na kogo ostatnio zagłosowałem, nie widziałem
nazwisk na tej karcie.
- Co? Mów głośniej!!!
- A ja to mam taki reumatyzm, że nawet nie mogę się do was obrócić.
- Ja to jestem ciśnieniowiec. Jak tylko wstanę, to tak mi się kręci w głowie,
że nie mogę zrobić ani kroku.
- Ta? Ja to mogę, ale nigdy nie pamiętam, dokąd miałem iść.
- Ech, taka jest cena naszego podeszłego wieku.
- No, ale nie jest tak źle, panowie - przynajmniej mamy jeszcze wszyscy prawa
jazdy.
Dzwoni facet do agencji towarzyskiej.
- Chciałbym kobietę 180 cm wzrostu i 40 kg wagi.
- To będzie dużo kosztować.
- Mam pieniądze.
Następnego dnia do domu faceta przychodzi wysoka, chuda dziewczyna.
- Niech pani wejdzie do pokoju, rozbierze się i przyjmie taką pozycję na
czworaka.
Panienka tak zrobiła, a facet woła do swojego wilczura:
- Bobik patrz! Tak będziesz wyglądał jak nie będziesz żarł!!!
- Na jakie trzy strefy okupacyjne zostanie podzielony Irak po wojnie?
- E 98, E 95 i Diesel.
Bush otrzymał zaszyfrowaną depeszę o treści: 370HSSV- 0773H i przekazał ją do
rozszyfrowania CIA. CIA też nie wiedziała o co chodzi, wobec czego depeszę
wysłano do Clintona. Ten, po zapoznaniu się z depeszą, powiedział:
- Wystarczy przeczytać ją do góry nogami.
Przychodzi baba do lekarza z piłą w plecach.
- Oj panie doktorze proszę mi pomoc. Głowa mnie boli, a jak mnie suszy i jeść
nic nie mogę....
- To po co pani piła?
Dwaj kolesie, Roman i Gwidon, nagrzali się, jak wory. Pochlali i usnęli.
Roman budzi się rano.
- Hehehe, jak usnąłeś, to cie dymn*łem. 1:0 dla mnie - mówi Gwidon.
Zasmucił się Romek. I z nerwów zaczął pić. Razem z Gwidonem. Znów pochalali i
usnęli. Gwidon budzi się rano.
- Hehehehe, ja usnąłeś i ja cię dymn*łem. Remis, 1:1 - śmieje się Romek.
- Kuźwa, ja wtedy żartowałem! - płacze Gwidon.
- Cóż, no to wygrywam...
Chłopak do dziewczyny:
- To co, pójdziemy do mnie?
- A nie będziesz się przystawiać?
- Będę...
- No to grzech nie zajść.
- Ignaś, kochany, przebacz mi... Jak ja mogłabym być taka głupia i zagrozić, że
odchodzę?!
- OK, Marlena, w porzo. Przyjedź, to ci wybaczę.
- Kiedy, miły?
- Kiedy tylko będziesz mogła.
- Ja mogę, kiedy tylko zechcesz!
- Marlena, to przyjedź dzisiaj.
- Ignaś, dziś nie. Z Elwirą się umówiłam na shopping. Sto lat się nie
widziałyśmy...
- To jutro.
- Jutro u drugiej kumpeli, Kasi, urodziny. Dawno jej obiecałam, że wpadnę.
- To pojutrze.
- Pojutrze muszę na uczelnię, a później do babci.
- Marlena...
- Co, miły?
- Spierdala*j.
Nam, mężczyznom, nie jest łatwo. Z jednej strony chcielibyśmy, żeby wszystkie
fajne panienki puszczały się na prawo i lewo, z drugiej bardzo chcemy nauczyć
nasze córki czegoś zupełnie przeciwnego...
- Karolu, po tym, co zaszło między nami ostatniej nocy, chyba powinniśmy jakoś
zacieśnić nasze stosunki...
- W porządku. Przybij piątkę!
- Stirlitz, mam dwie wiadomości: złą i bardzo złą - powiedział Mueller. - Od
której zacząć?
- Od złej.
- Radziecka radiotelegrafistka wszystko powiedziała.
- A ta bardzo zła?
- Nie nam powiedziała, tylko waszej żonie.
Z dzieciństwa znamy kilka czarodziejskich słów: "proszę", "dziękuję". Ostatnio
moja żona odkryła jeszcze jedno - Lodzik!!! Okazało się, że wypowiedziane przez
nią w czarodziejski sposób wywołuje u mnie zwrócenie uwagi na to, co do mnie
mówi!
Małżonka czyta artykuł w gazecie i dzieli się z mężem zawartą tam informacją:
- Słuchaj, tu jest napisane, że dobry seks zaczyna się w głowie...
Mąż na to z nieukrywaną satysfakcją:
- Widzisz, a ty ciągle upierasz się, że "do buzi nie, do buzi nie..."!
Jednak najważniejszy jest kontekst.
Bo jak przyjemnie jest usłyszeć 19-latkowi na przedpoborowej komisji lekarskiej
"A idź na ch*j!!!".
W przepełnionym autobusie:
- Panie, ja nie jestem kobietą, jestem mnichem w habicie!!
Po kilku minutach:
- I co? Przekonał pan się wreszcie??
Brzydka kobieta robi z faceta impotenta, bezpłciowy mężczyzna czyni kobietę
oziębłą. A przy okazji mamy gotowy przepis na małżeństwo.
Na parkowej ławeczce, popijając mózgojeba rozmawia dwóch meneli.
- Wiesz Józiu - mówi jeden - Ta stara "lodziara" Zośka to już chyba ma
sklerozę. Wczoraj wsadziła sobie do gęby pieniądze, a chu*a mi przycięła
zamkiem od torebki.
- A ja to już mam dość tego całego seksu!
- Czemu?
- Nudno. Gdyby tak we dwójkę...
- Karolina, nie powinnaś dzwonić do faceta pierwsza.
- Niby dlaczego?
- Bo jesteś prostytutką.
Jedzie w przedziale facet, dziecko i jego matka. Dzieciak ciągle prosi, żeby
mama mu coś kupiła do jedzenia albo do picia. Po 15 minutach narzekania i
proszenia facet mówi:
- Niech mu pani kupi arbuza! Naje się i napije dzieciak!
Oboje się na niego gapią i dziecko wypala:
- A walił pan sobie kiedykolwiek konia nogą?
- No... nie.
- No widzi pan, zar*chałby pan sobie i potańczył!
Poznań godzina 23:16. Od strony ulicy Małopolskiej do Parku Sołackiego wchodzi
facet z olbrzymim dobermanem. Ciemną alejką kieruje się w stronę stawów. Nagle
z krzaków rozlega się wołanie o pomoc. Gość wprawnym ruchem zdejmuje psu
kaganiec i woła:
- Kto tam czepia się biednej dziewicy ?
Z krzaków dochodzi damski głos :
- Ja już nie jestem dziewicą.
- Ku*wa - mówi pod nosem mężczyzna - Zawsze się spóźnię....
Spotyka Icek Szlangbaum, Salomona Rubinsteina:
- Rubinstein jak tam Twój geszeft?
- Ano dokładam, dokładam...
- Rubinstein a od kiedy ty "r" nie wymawiasz?
W czasie wojny Izraela z Egiptem w 1967 major przemawia do grupy rekrutów:
- Żołnierze, żarty się skończyły, nadeszła chwila prawdy. Idziemy do boju na
śmierć i życie.
Staniemy twarzą w twarz z przeciwnikiem. Tylko jeden z was może zwyciężyć. Ten
drugi zginie...
Przerywa mu młody Zukerman, który niedawno przyemigrował z Polski:
- Panie majorze, ja strasznie przepraszam, a czy tego mojego przeciwnika to ja
mogę wcześniej zobaczyć?
- Zukerman... - złości się major - ... ty idioto, na co ci to?
- Bo ja, panie majorze, tak sobie myślę - jak ja się z szabrownikami po wojnie
dogadałem i z komunistami się dogadałem, to pewnie z tym Arabem też bym się
dogadał...
W wiejskim sklepie sprzedawczyni zdenerwowała się na stałych klientów:
- Dosyć! Nie ma już sprzedawania win "na zeszyt"
- Jadźka, zmiłuj się, przecież inaczej tego wszystkiego nie spamiętasz!
Pewien facet miał podejrzenia, co do wierności swojej małżonki. Wynajął
prywatnego detektywa i oprócz pisemnych raportów, zażyczył sobie dostawać
dokumentację video. Detektyw raźno zabrał się do roboty i po tygodniu zjawia
się u klienta z paczką nagranych kaset. Usiedli obaj i oglądają kolejno
nakręcone scenki:
- żonka uśmiechnięta spaceruje z facetem po parku
- szaleńcza jazda na diabelskim młynie
- urocza kolacja przy świecach w knajpce na molo
- dancing i szampańska zabawa do rana
....
Facet wreszcie nie wytrzymał, zacisnął łapy na oparciu fotela i wysapał:
- Nie wierzę!.. Wprost nie mogę uwierzyć!...
- Ech panie, przecież tu wszystko jest na taśmie - judzi go detektyw.
- Nie o to chodzi, nie mogę uwierzyć, że moja żona to taka fajna babka!
[czego i Wam życzę - AweA] :))