....jak by siê wydawa³o?
Byæ wiê¼niem swego cia³a.
http://wyborcza.pl/1,75476,5480405,Mysla_wiec_zyja.html
"(...)Co my¶l± o swoim stanie?
- Je¶li przybyli do nas ju¿ ca³kowicie sparali¿owani, nie potrafimy ich o
to spytaæ. Ale ci, których w porê nauczyli¶my porozumiewaæ siê, czuj± siê w
miarê normalnie. Mo¿e trudno w to uwierzyæ, ale s± zadowoleni z ¿ycia nie
mniej ni¿ ja czy pan. Oceniaj± jego jako¶æ niewiele gorzej ni¿ wiêkszo¶æ
zdrowych, a na pewno lepiej ni¿ ludzie dotkniêci depresj±.
Za to zanim nast±pi parali¿, wszyscy, ale to wszyscy, deklaruj±, ¿e chc±
umrzeæ. Uwa¿aj±, ¿e ¿ycie w wiecznym unieruchomieniu, ze sztucznym
oddychaniem i od¿ywianiem, bêdzie potworne, nie do zniesienia.
Potem zmieniaj± zdanie?
- Odkrywaj±, ¿e nie jest a¿ tak ¼le, jak oczekiwali, ¿e ¿ycie mo¿e byæ
wci±¿ mi³e. Oczywi¶cie, miewaj± depresje, czarne my¶li, ale nie odbiega to
od normy. Najwa¿niejsze dla nich jest przyjazne otoczenie i troska ze
strony bliskich.(...)"
Muszê czê¶ciej odwiedzaæ s±siada - po wypadku mo¿e tylko poruszaæ oczami i
jedn± rêko± trochê... ale bardzo chce ¿yæ. I cieszy siê, ¿e ¿yje.
Przed wypadkiem czêsto nasze rodziny siê kontaktowa³y. Potem - mniej. Bo
niby jak - z jego strony jest to trudne.
Choæ ¿ona go okrad³a i opu¶ci³a, kiedy zosta³ sparali¿owany, on ¿yje i
czeka na odwiedziny syna - nastêpuje to mw. 2 razy w roku. Ona zabra³a
pieni±dze, dziecko i wyjecha³a do Anglii... To jest dla niego chyba wiêksz±
tragedi±, ni¿ samo kalectwo!!!