"Eneuel Leszek Ciszewski" ftim5j$jt1$1@inews.gazeta.pl
> Miałem nawet mocną głowę (wówczas studenta mocnej szkoły informatyki -- chłopak
> miał za sobą ciekawe rozwiązania i raczej ;) szukał popłatnej pracy) do obróbki
> przewidywania. Automagia przewidywałaby stosowne skracanie czy wydłużanie cykli
> sterowników, opierając się o: matematykę (nigdy nie byłem mocny w kombinatoryce
> czy rachunku prawdopodobieństwa) statystykę (budowaną oczywiście automagicznie)
> danych skrzyżowań i jakieś potrzeby ekstra (typu organizowanie imprez czy pomoc
> karetce pogotowia jadącej na sygnale itp). :)
Oczywiście nie chodzi o to, aby jedna, konkretna szafa niegrająca przystosowywała
się do ruchu tylko na jej skrzyżowaniu, znaczy niedyskotece, ;) ale o to, aby
szafy
wiedziały o sobie (o stanie niedyskotek) i stosownie ustawiały się, biorąc pod
uwagę
nie tylko sytuację na swojej własnej niedyskotece, ale i uwzględniając sytuację
na
innych niedyskotekach.
Innymi słowy -- chodzi o to, aby przewidzieć, dokąd pojedzie dany samochód,
znaczy nietancerz z danej niedyskoteki.
Wszystkie niegrające szafy połączone by były (Ethernetem lub w razie jego braku
za
pomocą GSM) z czymś, co by zbierało od nich informację, przetwarzało tę
informację,
i stosownie by regulowało świecidełka na wszystkich niedyskotekach. To coś
mogłoby
stać dosłownie wszędzie -- łączność by odbywała się po łączach internetowych.
Połączenie każdej istniejącej dziś szafy niegrającej jest teoretycznie możliwe.
W praktyce -- trzeba mieć do szafy dokumentację, ale bez takowej raczej szafa
i tak nie nadaje się do grania. :)
Koszt połączenia -- to koszt okablowania lub oantenowania i koszt
oprogramowania.
(mając w całym mieście swoje własne, stabilne sieci -- koszt jest znikomy)
To coś by przewidywało, dokąd pojedzie dany nietancerz z danej niedyskoteki.
,,Kolejne'' (z punktu widzenia nietancerza -- kolejne; z naszego punktu
widzenia -- po prostu inne) niedyskoteki, wiedząc o tym, ilu akurat teraz
nietancerzy jest na innych niedyskotekach, mogłyby dostosowywać dynDamicznie
swoje cykle nietaneczne. :)
To coś wiedziałoby ilu nietancerzy jest na każdej niedyskotece -- ilu jedzie ze
,,swojej'' (z punktu widzenia nietancerza to jego niedyskoteka; dla nas to jedna
z wielu) niedyskoteki w którą stronę (w stronę której niedyskoteki), W linii
prostej
jest to proste :) -- trzeba tak dostosować te cykle, aby wszyscy nietancerze
przejechali
wszystkie niedyskoteki bez zatrzymywania się i zowie się to zieloną falą.
W miastach niedyskoteki nie są ustawione w linii prostej, więc trzeba przewidzieć
trasy nietaneczne. Niby trudno przewidzieć, dokąd pojedzie akurat ten nietancerz,
ale można przewidzieć, że 20% nietancerzy pojedzie tutaj w tę stronę a 30% w inną
(na podstawie ,,dnia wczorajszego'') i (mając do dyspozycji praktycznie dowolnie
duży/mocny komputer) można ustawić cykle nietaneczne na każdej niedyskotece tak,
aby nietancerze czekali w całym mieście jak najkrócej. :) (najlepiej, aby nie
czekali)
> Swój czas przesiedziałem. :) Gdy było już po wszystkim, :) mogłem
> wreszcie zająć się tym, o czym marzyłem po cichu od wielu lat. :)
Nazywa się to wyrównywaniem szans. IMO te szans nie wyrównano, lecz przerównano.
;)
Rydzykowi miliony na wywalanie w błoto (bo przeca nie na ochronę środowiska ale
na
inne cele -- zapewne na krycie długów, brał Rydzyk) a mnie dobijanie młotkiem do
podłogi. :) IMO przeceniono moje zdolności, :) sądząc, że po takich kuracjach
moje
szanse zrównają się z szansami Rydzyków. :) Za uznanie i szacunek oczywiście
dziękuję,
ale chyba jednak nie należało aż tak wysoko cenić moich zdolności. :)
> Jak zamierzałem pozbyć się ewentualnej konkurencji? To proste -- miałem
> stale to przebudowywać tak, aby być stale lepszym od innych/konkurentów. :)
Samo połączenie szaf niegrających w jakiś ,,centralny system'' jest banalnie
proste a koszt tego jest znikomo mały. Szafy rozmawiają ze światem zazwyczaj
za pomocą znanego wszystkim pradziadka RS232. Wystarczy do szafy dorzucić
przejściówkę z RS232 na coś innego -- pole do popisu jest ogromne!!! Można
taką niedyskotekową szafę niegrającą (a raczej podłączoną doń przejściówkę)
połączyć ze światem za pomocą GSM, można światłowodem (jak komuś nie żal
pieniędzy) można poprzez WiFi, można zwykłą skrętką ze znanymi wtyczkami
RJ45 do najbliższego bloku z własną, STABILNĄ, siecią...
Dopiero przewidywanie ruchu jest ciekawsze. I tutaj bym po prostu był stale
lepszy w efektach od konkurentów. :) Tu wyszłaby piechotą ;) na jaw tajemnica
Józia Świetlickiego: :) Białostockie firmy komputerowe nie mogły ze mną
konkurować,
bo zawsze mogłem być szybszy i lepszy od innych, o ile tylko chciałem być lepszym
i/lub szybszym. I dla Komserwisu (zaprzyjaźnionego z Józiem Świetlickim) i dla
innych komputerowców białostockich była to sytuacja upokarzająca. Ja zawsze
miałem
w zanadrzu coś lepszego od nich, dzięki czemu zawsze panowałem nad sytuacją,
przez
co męska duma popaprańców :) cierpiała. Nie byłem nadmiarowo pazerny na pieniądze
i nie zabijałem konkurencji, ale mimo tego konkurenci czuli się zagrożeni. :)
Szansę na wyjście z trudnej/hańbiącej sytuacji dała moja depresja z roku 2001,
kiedy to zrównały się moje szanse z szansami owych popaprańców. Wówczas jednak
uznano, że warto mnie zabić, abym w razie czego (w razie powrotu do zdrowia)
nie odbił (w przysłowiowe 5 minut) utraconych pozycji...
> Z naszej prywatnej korespondencji:
>
> [..]
> >Teraz OA:
> >
> > _______ _______
> >| | | | ________
> >| szafa | | szafa | | |
> >| ale | drut | ale | drut |monitor |
> >|niegra-|====================|niegra-|====================| |
> >|jąca :)| |jąca :)| | |
> >| | | | |________|
> >|_______| |_______|
> >
> >Wiesz, co to jest?
>
> Siec komputerowa?
>
> > To jest monitor_ing szaf niegrających. :)
> [..]
> > A poważniej?
> [..]
Początkowo interes by był finansowany przez dostawcę ,,przejściówek''. :)
(są tak tanie, że nie stanowią żadnego obciążenia -- mowa rzecz jasna
o przemysłowych rozwiązaniach, nie domowych, domorosłych czy rękodzielnych)
Później -- z tych samych pieniędzy, z których wówczas opłacano ówczesny
,,monitoring'', gdy po prostu jeżdżono po mieście i sprawdzano stan tych
sygnalizacji, to znaczy -- szaf niegrających. :) Miasto płaciłoby mniej,
a zarobek byłby co najmniej bardzo duży.
No a później -- z pieniędzy zaoszczędzonych dzięki zamianie ,,mobilnego ;)
monitoringu'' (tradycyjnego -- z objeżdżaniem) na ten niemobilny. ;)
-=-
Początkowo opowiadałem ludziom z Białegostoku (też i Ruminowiczowi z Komserwisu,
też i swojemu ojcu) o swoich planach (a raczej tej drobnej cząstce moich planów)
ale nikogo coś takiego nie chciało zainteresować. Znałem ludzi, którzy wręcz
szukali
takiej właśnie pracy, ale tego akurat robić nie chcieli lub chcieli robić, ale
beze
mnie. :) Czyli -- daj pomysł, opisz wszystko, naucz nas, może nawet załatw sprzęt
na krechę, a my -- kopniemy cię w xupę i co najwyżej zostawimy z tymi, którzy za
freeko pożyczyli sprzęt, doradzili, pomogli itd... Niektórzy dawali mi do
zrozumienia,
że skoro nie mam skończonych studiów, ja będę odwalał robotę, a oni będą
odbierali
pieniądze :) i zaszczyty... Niektórzy (bo ja mam swoje lata i niekoniecznie moi
znajomi są młodzieńcami) proponowali mi pomoc ;) ich dzieci, ale na podobnej
zasadzie -- ja miałem wszystko robić, a ich dzieci miały zabierać pieniądze...
Później uznałem, że nie warto nikomu narzucać się. :) Przez kilka lat śledziłem
wydarzenia, zapoznawałem się ze sprzętem, rzucałem okiem na oprogramowanie, aż
w końcu wszystko to znudziło mnie...
Uznałem, że jeśli ktoś mnie zapyta o coś takiego -- to mu opowiem. :)
Czas mijał i dopiero teraz, gdy przekraczam ,,próg nadziei'', czyli
robię się nieco bogatszy, znajduję uznanie w oczach ludzkich. :)
Będę świnią i napiszę, co myślę o żarówkach podgrzewających w Białymstoku
szafy niegrające? Nie będę. ;) Dodam tylko, że już kilka lat temu wskazano
mi urządzenia, które pracują w temperaturze minus 20 stopni Celsjusza. :)
(bo takie ,,zamówiłem'') Nie napiszę też, co myślę o światłowodach, po
których biegną informacje z zawrotnymi szybkościami rzędu kilobitów (lub
nawet pojedynczych bitów -- bo niekoniecznie potrzeba wiele) na sekundę. :)
-=-
Napiszę jednak, że gdybym kilka lat temu miał ogromne ;) pieniądze (100/sto
złotych)
kupiłbym (zrobiłbym -- jak zrobiłem przedwczoraj) stelaż do łóżka. Ale tak
ogromnej
kupy szmalu nie miałem na wydaniu parę lat temu. 22 grudnia ubroku brak tego
stelaża
doprowadził do zerwania ścięgna w moim palcu. Oczywiście można zauważyć, że od co
najmniej pół roku miałem już wówczas tak ogromne ;) pieniądze i mogłem ów stelaż
zrobić wcześniej... :)
-=-
A teraz obligatoryjne ;) opowiadanie...
Około pół roku temu moje Elty dokonały inwazji/nalotu na tereny Księżnej
Danmarii,
która już podpisała z moimi sprzymierzeńcami :) traktaty okołorozbiorowe. ;)
Danmarczycy, po zapoznaniu się z zawartością zrzuconych na ich pola zasobników,
nieratyfikowane traktaty po prostu zerwali, podnieśli swoje głowy, nabrali ducha
;)
(ciekawe, czy to ten sam duch, o którym mówił upokorzony przez Króla polski
papież)
i przystąpili do walki o swoją niezależność, wychodząc z założenia, że lepsza
walka
i przegrana (bo wygrana wydawała się niemożliwą) z podniesioną głową niż
upokarzający
walkower i poddaństwo. W jakiś czas później (na przełomie października i
listopada ubr.)
siostrzani sprzymierzeńcy ;) Danmarczyków (widząc swoją przegraną) najechali
mnie, ale
(choć mocno ucierpiałem) ich atak przetrwałem :) i przystąpiłem do kolejnego
etapu
odbudowy Księstwa Danamrii. :) Siostrzani sprzymierzeńcy ;) Danmarczyków, którzy
nie
udzielali pomocy Danamrii, pokazali niedawno, iż mają czym pomagać, ale pomagać
nie
chcą. Chcą natomiast (przynajmniej jedna z sojuszniczych sióstr) zabrać mi to, co
pozostało z pożogi, czyli moje mieszkania. :) Wprawdzie już zapłaciła za swoje
chęci
i pożądania śmiercią swego męża, ale najwyraźniej jedna śmierć, to za mało, aby
zostawić
mnie w spokoju. :) Być może sojusznicza siostra czeka na śmierć kogoś ze swoich
wnuków...
Moje postawnowienia co do ewentualnego dziedziczenia mojego ,,dobytku'' nie
uległy
zmianie: jeśli nie ożenię się -- wszystko (czyli i owe mieszkania) przekażę
Królewnie
z Azalandii, czyli Marcie, o której tyle pisałem, a która stała się dla mnie
ochroną
zbyt trudną do pokonania przez ludzi. :) (ach ci ludzie -- śmierć wam pisana
przez
Króla, nie zaś zwycięstwo nad Jego Elfami)
Opowiadanie było dłuższe, ale ,,zleceniodawcy'' zażyczyli sobie krótszego, więc
napisałem je raz jeszcze -- w formie mikro. :) Oczywiście opisuje ono zdarzenia
z [mego] życia wzięte. :)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
OA:
zee.
z**=. .P" $
% ^c z" $
b % d 4"
4 $ .... 4" $
F L .P" "%. $ $
$ 4 e" "c " $
$ F z" * 4 $
P $ d 3.$ $
% $d ..eeeec.. *$ 'b
d $% .e$*c d" ".z**$%. $ $
F $ e" $ *F $ ^F.db.$ b
J $d\" ^$ 4b $ $ 3/$ *
$ $*$ $c P *P" * ."F .$$ b
4F $ $c .EeP"" ^C$$..*F F $
J $ $.*"-"*. ." "b$ F 'r
$ *"$ zc. .. -"..-""\ $$% $
$ $ .. L P ebe 4$ $
$ ^F d%*$J%3 $ *$* " 4F $
* 4b @ 3 ^r 4$ $
4 d$. 4 $3. 4F
L $$*. %$ $ J
$ d $ $ - ^. P $c $ $
r z".$L L .$%..*$ J $P. *. d
" z" P$$ ^% z" ". L d$$"c "e z%
* .P .*$$$ "*" .$c $$$$.b ^$"
*$ dL$$$$r ^4. ./" ""%..r" $$$$$$J$e"
*$b$$$$$$F "" $$$$$$$P
^$$$$$$$$ $$$$$"
"*$$$$ $"
' 4
* $ .$ F
% 4F .$ "
*$% .$dr
*. .*
".." Gilo94'
http://chris.com/ascii/