Życzę Wesołych Świąt wszystkim, którzy mnie kochają. :)
Niektórym być może wyślę życzenia indywidualne.
Kości mi stwardniały -- piłem przecież mleko w obfitości.
Ale przewlekłe choroby (i trutki administratorów, którzy trucizną
pomalowani ściany klatki schodowej) osłabiły ogólnie moje ciało tak,
że zerwało się (a może tylko uszkodziło) jedno z moich ścięgien.
Znienacka, tuż po kąpieli... Jak przed laty potłukłem piętę, tak
teraz to ścięgno...
Przeraża mnie głupota ludzi, którzy choć wiedzą, co robić, nie
robią nic, bo są leniwi lub oszczędni, choć opływają w dostatki...
Nie przerażają mnie przekleństwa tych, którzy mnie nienawidzą.
(zazwyczaj za swoje niepowodzenia)
Zabrali już mi wszystko przed laty -- czas i młodość.
Fakt, że przeżyłem i opisałem swoje życie jest dla mnie zwycięstwem. :)
Może będę kaleką, może nie będę. :)
Najstraszniejsze w tym wszystkim jest nieudzielanie pomocy
przez ,,bliźnich'' w kraju Jana Pawła II... :)
Najdrobniejszy problem urasta tu do rangi problemu (; narodowego... ;)
Życie przecieka przez palce...
Ci, którzy wiedzą, co to zerwane ścięgno, patrzą oczami, które niczego
nie widzą, słuchają uszami, które niczego nie słyszą... Znienacka chcą
ci ludzie (ach, ci ludzie!!!) rozwiązywać masę problemów, tylko nie
ten problem, który trzeba rozwiązać natychmiast...
O tej porze już chyba za późno na operację. :)
Zbawienna sala operacyjna (i w niej stosowny lekarz/chirurg)
oddalona była/jest aż o 75 kilometrów...
Gdyby tam jeszcze czekała wóda i zagrycha... Ale moje zdrowie? :)
W XXI wieku to zbyt daleko. :) (dla ludzi; dla Elfów -- to rzut beretem)
Przysięgam, że nie znajdzie się nic na tym świecie i w wieczności,
co mi zwróci młodość i zdrowie. To do tych, którzy byli mądrzy
w wywracaniu mojego zycia, ale są za słabi, aby cokolwiek naprawić...
(i wierzą w to, że gdy opuści mnie zdrowie, pozostanę z nimi, aby
im pomóc robić pieniądze)
Jak znam życie (a nie znam) zechcą mi teraz połamać coś, aby mnie uzdrowić. ;)
Można wyjść z każdej pułapki, z każdej opresji, z każdego nieszczęścia, ale
trzeba używać rozumu, którego używanie jest zakazane nieoficjalną nauką
Kościoła, :)
który głosi uwielbienie cierpienia, zniszczenia i śmierci, choć jednocześnie
dodaje
Nie zabijaj. :)
Leszek Ciszewski