Przyszła do mnie, kiedy siedziałam przy kuchennym stole próbując ukryć
makijażem ślady nieprzespanej nocy. Popatrzyłam na nią jak zawsze z obawą,
wskazując krzesło na przeciw mnie.
„Znów płakałaś” – bardziej stwierdziła niż zapytała.
Byłam zła, że przyszła, ostatnio widzę ją zbyt często.
„Czego chcesz” – zapytałam niezbyt grzecznie.
Zaczęła się śmiać.
„Widziałam cię wczoraj jak jechałaś autem, próbowałaś odwrócić uwagę
dziecka
od tych plam na drodze. Byłam tam chwilę wcześniej, minęłyśmy się”
„Mogłaś sobie darować” – odpowiedziałam mając w pamięci
rozbite samochody i
plamy krwi na skrzyżowaniu.
„Cóż, praca” – odpowiedziała lekko.
Siedziałyśmy dłuższą chwilę w milczeniu patrząc sobie w oczy. Odezwałam się
pierwsza:
„Pytałam cię już tyle razy, po co do mnie przychodzisz? Powiedz wreszcie,
bo
zaczynasz mnie nudzić tym swoim „kiedyś się dowiesz” ”
Podeszła do mnie, wzięła za rękę i zaprowadziła do sypialni. Stanęłyśmy przed
wielkim lustrem. Stałam pierwsza, ona za mną. Położyła swoje szczupłe dłonie
na moich ramionach, zacisnęła lekko długie palce. Była ode mnie dużo wyższa,
czułam jej oddech w okolicach skroni. Pochyliła się, pocałowała mnie w szyję i
szepnęła:
”spójrz kochanie, tylko spójrz – ze śmiercią jest ci do twarzy”
aqua
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl