Potop, czyli wodą i... mieczem?
Zjawił się po zmroku, bo widać tak trzeba
Więc jak obyczaj karze, kieliszeczkiem chleba
Przywitał go Leś, potem zakurzyli
I tak na przemian - jedli, gawędzili, palili i pili
Widzę, że cierpisz, że ciągle cię boli
Powiedział, odpalając kiepa od swej aureoli
Twój hiobowy los za serce wszystkich w niebie chwyta
Przybywam więc z misja od samego naczelnika
Otóż nasz kierownik uraczył nas mową
Zamierza całe gówno zmyć świeconą wodą
Tyś sprawiedliwy, wiec ujdziesz powodzi
Dzieki!- szepnąłem. Odparł - Ależ nic nie szkodzi!
Zbudujesz korab i przed jutrzejszym rankiem
Wsadzisz tam rodzinę i swoja kochankę
Psa i jeszcze z grupy jakieś jedno ciałko młode
Zabierz także Aquę... eee... to znaczy wodę
Zaokretuj Irę, na miotle lata szybko i zgrabnie
Zrobi zwiad lotniczy, gdy woda opadnie
Jeśli nie masz nic przeciw, to łamiąc zasady
Znalałbym i kąt dla Anny (ktoś myć musi pokłady)
Lecz uważaj na J. bo gość ma coś z głową
Wszak pieprzyć sam z sobą strasznie jest niezdrowo
W dodatku potrafi pod rząd tylko max pięć razy
Cienki z niego B. (bolek) mówiąc bez obrazy
Jego na torpedę dwuosobową wsadzę
I dorzucę w promocji ffionę, chorą kamikaze
Niech oboje spadają (bez steru, silnika, picia i jadła)
Tam skąd przyszli - na dno samo (znaczy się do diabła).
Tu Les polał szybko, bo Święty zajął pozycje bojową
Chwytając za rękojeść "Panią Mikołajową"
I rozpierduchę jeszcze większą zrobić chciał nagle
(Mogło się udać, bo miast miecza, gorejącą miał dziś szablę)
Jeden tylko warunek, arka musi być jak nowa
Mówi - cała zrobiona z zapałek (tylko tych z Sianowa)
Nie możesz też używać kleju, gwoździ ani liny
To czym kadłub spoję? - krzknąłem. - Ot, używaj śliny!
Wyściskał mnie serdecznie i ciut (!) podchmielony
Poszedł w tą samą stronę, z której przyszedł strony
Poszedł? Właściwie poczołgał, bo ciągle upadał na macki
Wycinając hołubce, pijane pajacyki i zabawne pa jacki
***
Obudziłem się nad ranem mokry, cały zlany potem
Lecz wokół było sucho, jak daleko sięgnąć okiem
Do wieczora miałem suchość w ustach, niczym jakiś zombi
Cieszta się ludzie, widać dziś koniec świata jeszcze nie nastąpi...
--
P.Lep's