Aqua napisała:
> Zdążyłem wsunąć w jej dłoń moją wizytówkę.
Jeśli to opowiadanie ma być psychologicznym studium mężczyzny, którego
przedstawiłaś jako bałamuta i lekkoducha - to końcowy wniosek twojej analizy
bohatera - wypadł naiwnie, nielogicznie. Rozumiem, że marzeniem
pokrzywdzonej bohaterki jest cierpienie "bawidamka" po stracie łóżkowej
towarzyszki, ale absolutnie nie pasuje do tej osobowości mężczyzny, którego
wcześniej opisałaś. Zaprzeczasz sama sobie, bo:
>1."Co ja poradzę, że lubię kobiety? Nie jestem stworzony do monogamii."
>2."...Zawsze wracała..."
>3."...jej pierwszej udało się usidlić mnie na tyle, że zamieszkaliśmy
>razem."
Co to może sugerować czytelnikowi? Chyba tylko tyle, że spotkał mało ambitną
kobietę, która chciała nocą ogrzewać mu łóżko, nie żądając niczego w zamian.
Możliwe, że nie miała własnego mieszkania, albo pociągały ją krótkotrwałe
przygodne znajomości? Bo chyba nie była cielesną samarytanką?
Poza tym, dlaczego po jej odejściu, on miałby cierpieć? Przecież piszesz, że
czuł się usidlony! we własnym mieszkaniu. Obecność tej kobiety drażniła go,
bo... grzebała w jego rzeczach, panoszyła się po wszystkich kątach, no i te
namolne karteczki przypominające o nic nie znaczących drobiazgach, do
obrzydzenia kończące się słodkimi całuskami! Świętego można nimi wyprowadzić
z równowagi.
On! Człowiek niezależny, z niezagrożoną finansową pozycją, ("długo
pracował" -pewnie miał dobrze płatną pracę?), poza tym, jeszcze był
interesującym mężczyzną i cieszył się sympatią u kobiet.
Napisałaś o nim:
>"Jestem człowiekiem myślącym trzeźwo, racjonalistą w każdym calu."
A więc zrozumiał, że do mieszkania wcisnął mu się babsztyl, kobieta, która
chce nim rządzić stosując przemyślne metody i szantaż (potwierdzasz to,
pisząc o wyrafinowanych głosach poczty głosowej, mini próbach odejścia).
W tej fabule, opisywany strach bohatera, bardziej pasuje do braku pewności-
czy to rozstanie można uznać już za fakt dokonany(na pewno oddała klucze od
mieszkania?) A przewidzenia, że stłukł się flakonik jej ulubionych perfum,
to jego marzenia i radocha.
Mogłabym inaczej zinterpretować ten "strach", gdyby bohater był finansowo
zależny od tej kobiety, bo jej odejście oznaczałoby koniec beztroskiego
dobrobytu. Być może to druga część opowiadania, której nie znamy?
Myślisz, że reakcje innych czytelników bardzo różnią się od moich?
pozdrawiam Irena