Użytkownik "bogdan.p"
>> Pozdrawiam chłodno, konstatując ze zdziwieniem, że uskrzydlone świnki i
>> tresowane pieski jeszcze się nie zleciały.
> wiesz co lespe, a jednak wcale mnie nie zaskakujesz.
> od pierwszej chwili czulo sie ten potencjal w tobie.
> chamstwo jest jak smrod z buzi, nie domyjesz ani
> nie wybielisz. mozesz opowiadac najpiekniejsze rzeczy,
> a wszytko co pozostanie, to ten smrod.
Drogi panie Bogdanie!
To wielce szlachetne z Twej strony, że przybywasz nareszcie z odsieczą dla A. i
włączyłeś się do dialogu. W końcu przyjaciół się nie wybiera.
Zdecydowanie jednak sprzeciwiam się usiłowaniom sprowadzenia rozmowy na Twój
poziom i wygłaszaniu sądów pochopnych. Jako (w miarę) inteligentny człowiek
winieneś rozumieć, że moje krytyczne uwagi pod adresem A. nie są kalumniami ani
próbą uwłaczania jej godności czy honoru, lecz działaniem mającym na celu
zasygnalizowanie pewnego problemu na drodze jej umysłowego rozwoju, który niczym
zawalidroga blokuje, a czasami wręcz wiedzie na manowce i wykoślawia normalne
relacje z otoczeniem.
A ponieważ nie o pana osobę w tym całym sporze chodzi (chociaż stałeś się
zabierając głos jej stroną) siądź tedy na dupie i ochłonąć racz, a zamiast pianę
z pyska
toczyć nawzajem, zastanówmy się jak do konsensusu dojść i wartości wszystkich ze
szczętem nie pogrzebać (czy w gównie utopić).
Do sedna:
Czyż nie miała nieco racji owa A mówiąc, że mnie tu za dużo? Ano miała!
Sam czuje negatywne skutki tego nałogu, tego cholernego przymusu odpisania na
każdy post (mama mówiła, że to nie ładnie nie odpowiadać na listy). Rujnuje to
moje zdrowie i pożera sporo czasu, którego ostatnio mam jakby mniej.
W tym zgoda!
O co wiec chodzi?
Ano o formę.
Można mówić, można szczekać, można gryźć.
I powtarzam - nie chodzi tylko o mnie - wszyscy pamiętamy jak A. potraktowała
niedawno nieszczęsną ffionę (inna rzecz, że ff wkłada wiele wysiłku w to, by
wszyscy uwierzyli, że się jej to słusznie należało).
To są grupy dyskusyjne. Tu każdy, jak w Hyde parku, może przyjść i swoje poglądy
głosić. Jedni chcą się czegoś nauczyć, czymś pochwalić, szukają wyższych
wartości, dla innych to zabawa, sposób na zabicie czasu albo nudy. Nie wiem
czego w Internecie szuka A. i nie obchodzą mnie jej oczekiwania.
Wygląda to jednak tak, jakby chciała przepędzić wszystkich, którzy myślą inaczej
(a choćby i "inaczej").
Jak to się skończyć może? Najpierw przegoni nudnych, potem słodkich, dalej na
cel weźmie głupich (tzn. głupszych od siebie?) mniej wykształconych, łysych,
niepełnosprawnych, cyklistów, gimnazjalistki, pieprzących, niepieprzacych,
czarnych...
A. obraziła niemal wszystkich, którzy występowali w tym wątku i wielu innych,
już nieobecnych. Czasem było to wypominanie drobnych błędów, dużo częściej -
wycieczki bardzo osobiste.
Zastanówmy sie zatem wspólnie i całkiem poważnie, co ją predysponuje do
zajmowania takiego mentorskiego stanowiska.
Mówisz, że może nieprzeciętna inteligencja?
Odpowiadam: Raczej nie, bo inteligencja jest narzędziem do rozwiązywania
problemów, a A. je tylko mnoży .
TY: Nieprzeciętna uroda!
Ja: A co to ma do rzeczy (nie w moim guście niestety)?
T: Nadprzeciętna wrażliwość?
J: No nie, przepraszam, ale miało być na poważnie!
- Może jakieś inne ukryte walory albo co?
- Zgadzam się na alboco!
Widzisz więc pan, że posądzanie mmnie o złe intencje i chamstwo jest absurdem.
A. przyznała, że popełniła błąd, ja w pewnym sensie też - smrodek niestety
zostanie, ale nie zapomnijmy komu z ust pierwej zaleciało.
Rozumiem, ze masz prawo czuć się nieco poirytowany, że tym razem nie nawiązałem
do Twojego stylu, lecz mam nadzieję, ze nie połozy się to cieniem na naszych
przyszłych (czystoliterackich) stosunkach.
Odnośnie potencjałów - odwrotnie! Chamstwo zawsze mnie zaskakuje. Zwłaszcza
zawoalowane. Przyznam się z ręką na sercu, że jeśli od początku czuję od kogoś
smrodek, to omijam go szerokim łukiem
Może te chamy co niby mniej śmierdzą, więcej inwestują w tik taki?
I dobra rada na dobranoc: zlatujesz tu tak rzadko, że mógłbyś czas wybierać
nieco staranniej (dotyczy pierwszego zdania od góry;).
Pozdr.
LeeP;)
1 zal.