Chodzi mi o "efekt Lucyfera", o doswiadczenie Zimbardo z 1971 roku:
http://tinyurl.com/4rpouq
tutaj www z opisem doswadczenia,ktore zrobil Zimbardo:
http://www.prisonexp.org/polish/indexp.htm
tutaj naprawde dobry wywiad z Zimbardo:
http://www.charaktery.eu/charaktery/2007/08/73/Jak-uwodzi-zlo/
i, na uzytek mojego posta, prosty/skrocony wniosek z powyzszych linkow :
wszyscy jestesmy i dobrzy, i zli, jacy bedziemy zalezy od sytuacji, w
ktorych znajdujemy sie, z kazdego czlowieka mozna zrobic potwora,
wygenerowac z niego maksymalne zlo, jesli tylko znajdzie sie we wlasciwej,
zlej sytuacji.
Ktos, po zapoznaniu sie z "efektem Lucyfera" w rozumieniu Philipa Zimbardo,
powiedzial mi takie oto swoje uwagi:
1. "Niby to siê wie, szczególnie je¶li siê jest cz³owiekiem wierz±cym".
2. "Ciekawe, ¿e psychologia dopiero teraz dochodzi do tych wniosków, my¶lê,
¿e gdyby nie PYCHA ROZUMU, naukowcy mogliby, czytaj±c uwa¿nie Ewangeliê,
postawiæ te hipotezy o zachowaniu cz³owieka du¿o wcze¶niej."
Mozecie odniesc sie do tych uwag? Z punktu widzenia socjologa - co "sie"
wie?
dzieki.