accès aux groupes de discussion, consultation et publication d'articles, recherche de "newsgroups"...
membres, identifiez-vous
é-mail Mot de passe
nouveau ? mot de passe oublié ?
Chargement... Chargement en cours...

Groupes français belges canadiens suisses internationaux Nétiquette
Échangez opinions et commentaires dans les forums de discussion.

Taxy 9

 [  Nouvelle Discussion Nouvelle discussion  |  Répondre au groupe Répondre au groupe  |  pl.listserv.chomor-l ] 

Retour : Accueil du site pl listserv chomor-l  


  Sujet:   Taxy 9  
 De: ew...@go2.pl (AweA)
 Groupes: pl.listserv.chomor-l
 Organisation: TP - http://www.tp.pl/
 Date: 29. Jun 2008, 13:24:24
Pewnego kurdupla wyrzucono z plaży dla nudystów. Za co ?
Bo stale wtykał nos w cudzy interes...


A bus station is where a bus stops. A train station is where a train stops. 
On my desk is a workstation... what more can I say...


- Policja?! Z psychiatryka dzwonię. Pacjent nam spier*dolił!
- Cechy szczególne?
- Łysy i włochaty.
- Łysy i włochaty?! Kurde, to nienormalne!
- Przecież mówię, że z psychiatryka dzwonię...



6-latek i 4-latek siedzą w pokoju przed zejściem na śniadanie. Starszy mówi:
- Uważam, że pora zacząć przeklinać. Dzisiaj przy śniadaniu obaj użyjemy 
słowa "cholera". Niech się przyzwyczajają.
Zeszli do kuchni, gdzie matka się pyta, co chcą na śniadanie. 6-latek:
- Cholera, nie wiem, może płatki kukurydziane...
Ledwo skończył, już dostał dwa szybkie na dupę i został za rekę odholowany 
do pokoju. Matka trzasnęła za nim drzwiami i:
- Posiedzisz sobie w sypialni, aż ci powiem, że możesz wyjść!
Schodzi do kuchni, gdzie młodszy siedzi wyraźnie wstrząśnięty i z 
wytrzeszczonymi oczami. Matka się pyta:
- A ty, co chcesz na śniadanie?
- Na pewno nie te cholerne płatki.


Papież Benedykt XVI wybrał się ze swoim przyjacielem, kardynałem Lehmannem, 
na spacer incognito po wieczornym Rzymie. Przechodząc obok sauny papież 
przystanął:
- Słuchaj Karl, wyobraź sobie, że ja jeszcze nigdy nie byłem w saunie. Może 
byśmy tak ...
- Nie wiem, Wasza Eminencjo... To chyba nie jest najlepszy pomysł, tym 
bardziej, że tu pisze, że jest to sauna mieszana...
- Ach Karl, daj spokój! Tych paru protestantów jakoś przeżyjemy...



Sally i Andy w swą pięćdziesiątą rocznicę ślubu poszli odwiedzić swoją starą 
szkołę. Później, kiedy z niej wychodzili, z przejeżdżającej akurat 
furgonetki bankowej wypadł im pod nogi worek z pieniędzmi. Nie myśląc wiele 
wzięli kasę do domu. Tam Andy zaproponował, by zadzwonić na policję i 
zwrócić znalezisko, a Sally obstawała przy tym, aby pieniądze zatrzymać. Na 
drugi dzień do drzwi zapukali policjanci.
- Dzień dobry, czy nie widzieli państwo przypadkiem worka z nadrukiem banku, 
który, być może, leżał gdzieś na poboczu lub trawniku?
- Nie, niczego nie widzieliśmy panie oficerze - odrzekła Sally, lecz Andy 
już wyrwał się do przodu i przytaknął skwapliwie, że owszem wiedzieli i...
- Nie, nie! - zawołała zaraz Sally. - Niech go pan nie słucha, on ma 
demencję starczą, Alzheimera, wiele rzeczy mu się wydaje, nie ma kontaktu z 
rzeczywistością...
Ale policjant zdążył się już zainteresować. Gestem dłoni uciszył kobietę i 
poprosił Andy'ego by opowiedział od początku. Staruszek wziął głęboki wdech 
i zaczął:
- To było tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracaliśmy ze szkoły...
- Dobra, John! - zawołał policjant do swego kolegi - Nic tu po nas. Zwijamy 
się...



Idzie młody człowiek ulicą i pod nosem szepcze mantrę:
-K****, k****, k****, k****, k****, k****...
Przechodzący obok staruszek pomyślał:
-O... studenty ćwierkają. Sesja pewno.



- Nie, kochanie, to nie są manekiny!
- Nie, nie tu się nic nie sprzedaje...
- Cóż z tego, że jest opisane, to nie są ceny!
- I przymierzalni też tutaj nie ma!
- Chodźmy już!
- Zaraz kostnicę zamykają...



- Moi kochani uczniowie, mam niespodziankę. Dzisiaj... kartkówka!
- O, kurw*a!
- Co powiedziałeś, Władeczku?!
- Pytałem, czy można używać kalkulatora.
- Można.
- A tablicy Mendelejewa?
- Oczywiście, że można.
- A suwaka logarytmicznego?
- Tak.
- Dziękujemy, panie psorze.
- Nie ma sprawy, moi kochani. Uwaga, temat kartkówki: 'Czy Powstanie 
Styczniowe jest ważniejsze niż Listopadowe?'



Czukcza idzie na polowanie na jelenie i sobie wesoło podśpiewuje:
" Czukcza idzie polować na jelenie. A w tundrze jest mnóstwo jeleni. Co 
najmniej 1446524764214245 albo może 4643733259897122132565453, lub też 
54324214217363534213636454373525252516161532, albo nawet :
84234565423214656456467989142531221455498732, albo mniej niż :
28640247867435047168684732140504756470254564, albo więcej niż:
30143501414761404689270756830413545042475604, albo około :
40540165540223155672416574987404124641201460, ...choć najprawdopodobniej 
987424540745476475120513231657672047743647...
Ale pies to je*ał, tak czy inaczej Czukcza nie przyszedł tu liczyć jeleni"



Szło sobie wredne prosiątko lasem i spotkało liska.
- Cześć, prosiątko! - zawołał przyjaźnie lisek.
- Sp*erdalaj, ryży popaprańcu - odkrzyknęło prosiątko i poszło dalej. 
Spotkało wilka.
- Witaj, prosiątko. Co słychać?
- Wal się na ryj, siwy p*erdolcu - krzyknęło prosiątko i pomaszerowało. 
Spotkało wróżkę.
- Czego? - warknęło. Wróżka uśmiechnęła się życzliwie.
- Och, jakie ty jesteś niegrzeczne - zachichotała. - Dlatego zamiast trzech 
spełnię tylko dwa twoje życzenia. Mów.
Prosiątko natychmiast odparło:
- Je*nij mi tu taki rów, trzy na dwa na pięć metrów, wypełniony po brzegi 
gównem.
- Jak sobie życzysz. - [Blą!] - A drugie życzenie?
- A teraz to żryj!



Wysoko, wysoko, w cichej komnatce, na samym szczycie wieży, mieszkała piękna 
księżniczka. Codziennie rano wstawała, rozczesywała włosy, splatała złoty 
warkocz i siadała patrząc smutnie w okno. Czekała na pięknego księcia, który 
miał przybyć zza mórz, pokonać straszliwego smoka i uczynić ją swoją żoną. 
Mijał dzień za dniem, a księcia ani widu ani słychu. Księżniczka zaczęła tyć 
z nudów, a i coraz młodsza się przecież nie robiła, więc czekała z coraz 
większą niecierpliwością. Aż wreszcie, pewnego dnia, o zmierzchu, na 
horyzoncie pojawiła się smukła postać, odziana w zbroję. Wspaniały rycerz 
podjechał konno do wstrętnej poczwary strzegącej zamku. Rozgorzała mordercza 
walka, srebrzystą zbroję zachlapała smocza posoka. Jednak w końcu smok padł 
zaszlachtowany. Tylko na to czekała piękna księżniczka, stęskniona uścisku 
silnych męskich ramion. Zbiegła szybko po dwustu schodkach i rzuciła się w 
objęcia wybawcy.
- Ukochany! - wykrzyknęła wzruszona.
Uniosła przyłbicę zbroi i.jej oczom ukazała się rozbawiona damska 
twarzyczka.
- Cholerne feministki - zawyła księżniczka wściekle - Trzeci smok w tym 
tygodniu!


DateSujet  Auteur
01.01.
o 
Groups Explorer contact votre avis comment ça marche? rechercher un groupe suggérer un groupe abuse accueil du site   Imprimer cette page   Envoyer cette page ŕ un(e) ami(e)
Usenet Gratuit