Pewnego kurdupla wyrzucono z plaży dla nudystów. Za co ?
Bo stale wtykał nos w cudzy interes...
A bus station is where a bus stops. A train station is where a train stops.
On my desk is a workstation... what more can I say...
- Policja?! Z psychiatryka dzwonię. Pacjent nam spier*dolił!
- Cechy szczególne?
- Łysy i włochaty.
- Łysy i włochaty?! Kurde, to nienormalne!
- Przecież mówię, że z psychiatryka dzwonię...
6-latek i 4-latek siedzą w pokoju przed zejściem na śniadanie. Starszy mówi:
- Uważam, że pora zacząć przeklinać. Dzisiaj przy śniadaniu obaj użyjemy
słowa "cholera". Niech się przyzwyczajają.
Zeszli do kuchni, gdzie matka się pyta, co chcą na śniadanie. 6-latek:
- Cholera, nie wiem, może płatki kukurydziane...
Ledwo skończył, już dostał dwa szybkie na dupę i został za rekę odholowany
do pokoju. Matka trzasnęła za nim drzwiami i:
- Posiedzisz sobie w sypialni, aż ci powiem, że możesz wyjść!
Schodzi do kuchni, gdzie młodszy siedzi wyraźnie wstrząśnięty i z
wytrzeszczonymi oczami. Matka się pyta:
- A ty, co chcesz na śniadanie?
- Na pewno nie te cholerne płatki.
Papież Benedykt XVI wybrał się ze swoim przyjacielem, kardynałem Lehmannem,
na spacer incognito po wieczornym Rzymie. Przechodząc obok sauny papież
przystanął:
- Słuchaj Karl, wyobraź sobie, że ja jeszcze nigdy nie byłem w saunie. Może
byśmy tak ...
- Nie wiem, Wasza Eminencjo... To chyba nie jest najlepszy pomysł, tym
bardziej, że tu pisze, że jest to sauna mieszana...
- Ach Karl, daj spokój! Tych paru protestantów jakoś przeżyjemy...
Sally i Andy w swą pięćdziesiątą rocznicę ślubu poszli odwiedzić swoją starą
szkołę. Później, kiedy z niej wychodzili, z przejeżdżającej akurat
furgonetki bankowej wypadł im pod nogi worek z pieniędzmi. Nie myśląc wiele
wzięli kasę do domu. Tam Andy zaproponował, by zadzwonić na policję i
zwrócić znalezisko, a Sally obstawała przy tym, aby pieniądze zatrzymać. Na
drugi dzień do drzwi zapukali policjanci.
- Dzień dobry, czy nie widzieli państwo przypadkiem worka z nadrukiem banku,
który, być może, leżał gdzieś na poboczu lub trawniku?
- Nie, niczego nie widzieliśmy panie oficerze - odrzekła Sally, lecz Andy
już wyrwał się do przodu i przytaknął skwapliwie, że owszem wiedzieli i...
- Nie, nie! - zawołała zaraz Sally. - Niech go pan nie słucha, on ma
demencję starczą, Alzheimera, wiele rzeczy mu się wydaje, nie ma kontaktu z
rzeczywistością...
Ale policjant zdążył się już zainteresować. Gestem dłoni uciszył kobietę i
poprosił Andy'ego by opowiedział od początku. Staruszek wziął głęboki wdech
i zaczął:
- To było tak. Kiedy wczoraj Sally i ja wracaliśmy ze szkoły...
- Dobra, John! - zawołał policjant do swego kolegi - Nic tu po nas. Zwijamy
się...
Idzie młody człowiek ulicą i pod nosem szepcze mantrę:
-K****, k****, k****, k****, k****, k****...
Przechodzący obok staruszek pomyślał:
-O... studenty ćwierkają. Sesja pewno.
- Nie, kochanie, to nie są manekiny!
- Nie, nie tu się nic nie sprzedaje...
- Cóż z tego, że jest opisane, to nie są ceny!
- I przymierzalni też tutaj nie ma!
- Chodźmy już!
- Zaraz kostnicę zamykają...
- Moi kochani uczniowie, mam niespodziankę. Dzisiaj... kartkówka!
- O, kurw*a!
- Co powiedziałeś, Władeczku?!
- Pytałem, czy można używać kalkulatora.
- Można.
- A tablicy Mendelejewa?
- Oczywiście, że można.
- A suwaka logarytmicznego?
- Tak.
- Dziękujemy, panie psorze.
- Nie ma sprawy, moi kochani. Uwaga, temat kartkówki: 'Czy Powstanie
Styczniowe jest ważniejsze niż Listopadowe?'
Czukcza idzie na polowanie na jelenie i sobie wesoło podśpiewuje:
" Czukcza idzie polować na jelenie. A w tundrze jest mnóstwo jeleni. Co
najmniej 1446524764214245 albo może 4643733259897122132565453, lub też
54324214217363534213636454373525252516161532, albo nawet :
84234565423214656456467989142531221455498732, albo mniej niż :
28640247867435047168684732140504756470254564, albo więcej niż:
30143501414761404689270756830413545042475604, albo około :
40540165540223155672416574987404124641201460, ...choć najprawdopodobniej
987424540745476475120513231657672047743647...
Ale pies to je*ał, tak czy inaczej Czukcza nie przyszedł tu liczyć jeleni"
Szło sobie wredne prosiątko lasem i spotkało liska.
- Cześć, prosiątko! - zawołał przyjaźnie lisek.
- Sp*erdalaj, ryży popaprańcu - odkrzyknęło prosiątko i poszło dalej.
Spotkało wilka.
- Witaj, prosiątko. Co słychać?
- Wal się na ryj, siwy p*erdolcu - krzyknęło prosiątko i pomaszerowało.
Spotkało wróżkę.
- Czego? - warknęło. Wróżka uśmiechnęła się życzliwie.
- Och, jakie ty jesteś niegrzeczne - zachichotała. - Dlatego zamiast trzech
spełnię tylko dwa twoje życzenia. Mów.
Prosiątko natychmiast odparło:
- Je*nij mi tu taki rów, trzy na dwa na pięć metrów, wypełniony po brzegi
gównem.
- Jak sobie życzysz. - [Blą!] - A drugie życzenie?
- A teraz to żryj!
Wysoko, wysoko, w cichej komnatce, na samym szczycie wieży, mieszkała piękna
księżniczka. Codziennie rano wstawała, rozczesywała włosy, splatała złoty
warkocz i siadała patrząc smutnie w okno. Czekała na pięknego księcia, który
miał przybyć zza mórz, pokonać straszliwego smoka i uczynić ją swoją żoną.
Mijał dzień za dniem, a księcia ani widu ani słychu. Księżniczka zaczęła tyć
z nudów, a i coraz młodsza się przecież nie robiła, więc czekała z coraz
większą niecierpliwością. Aż wreszcie, pewnego dnia, o zmierzchu, na
horyzoncie pojawiła się smukła postać, odziana w zbroję. Wspaniały rycerz
podjechał konno do wstrętnej poczwary strzegącej zamku. Rozgorzała mordercza
walka, srebrzystą zbroję zachlapała smocza posoka. Jednak w końcu smok padł
zaszlachtowany. Tylko na to czekała piękna księżniczka, stęskniona uścisku
silnych męskich ramion. Zbiegła szybko po dwustu schodkach i rzuciła się w
objęcia wybawcy.
- Ukochany! - wykrzyknęła wzruszona.
Uniosła przyłbicę zbroi i.jej oczom ukazała się rozbawiona damska
twarzyczka.
- Cholerne feministki - zawyła księżniczka wściekle - Trzeci smok w tym
tygodniu!