Taxy 8
[ Nouvelle discussion
| Répondre au groupe
|
pl.listserv.chomor-l ]
- Czy są prezerwatywy do seksu analnego?
- Nie ma...
- Pfff... I ci ludzie chcą do Unii Europejskiej...
- Jakie jest ograniczenie szybkości przy uprawianiu seksu?
- 68 przy 69 trzeba zawrócić!
Wpada facet do domu i od progu krzyczy:
- Kochanie ! Nie uwierzysz. Poznałem zupełnie nową pozycję, w której możemy
się kochać!
- Eee... a jaką???
- Dupa do dupy!
- No, jak to?
- No, normalnie!!! Rozbieramy się i stykamy się dupami!
- Ale... zaraz... no i jak to sobie wyobrażasz?? Tak się nie da!!!
- Da się... zorganizowałem inną parę, która nam w tym pomoże...
Księżniczka przechadza się po pałacowym ogrodzie. W pewnym momencie spotyka
żabę. Bardzo brzydką żabę, ale z taką malutką koroną na głowie.
- Jeeeezu, jaka brzydka żaba!
- Wiem, wiem. Potężne zaklęcie rzucone na mnie to spowodowalo - odpowiada
żaba.
- Widziałam już zaklęte żaby, ale żadna nie była tak brzydka, jak ty!
- Och, wiem, to bardzo cieżkie zaklęcie.
- Czy, jeśli cię pocałuję, zamienisz się w księcia?
- Księżniczko, pocałunek może nie pomóc, to bardzo ciężkie zaklęcie i
prawdopodobnie potrzebny jest blowjob.
- Przepraszam, czy da mi pani interwiu?
- Och! I słowo jakie wymyślił. No, dam.
W nasieniu mężczyzny znajdują się miliony plemników. I dokładnie to mam na
myśli, mówiąc panience, że jestem gotów poświęcić dla niej moje miliony...
Z cennika w tureckim burdelu:
Normalnie - 50.-
Bez kondoma - 100.-
Bez chustki na głowie - 200.-
W pewnej wsi na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim mieszkało małżeństwo z
dziewięciorgiem dzieci. Ciężko było ale wykorzystywali dość atrakcyjne
położenie swojej miejscowości i od 12 lat prowadzili gospodarstwo
agroturystyczne. Co sezon przyjeżdżali grzybiarze, wędkarze, fani żeglowania
i dzięki temu małżonkowie jakoś wiązali koniec z końcem. I tak pchaliby do
końca życia ten wózek gdyby mąż nie przeczytał w lokalnym dodatku GW, że
Wojewoda Lubelski wydał rozporządzenie, że wszystkie małżeństwa w
województwie posiadające dziesięcioro dzieci otrzymają jednorazową zapomogę
w wysokości 300 000 złotych i stałą comiesięczną rentę po 1500 zł na każdego
potomka do czasu ukończenia przez najmłodszego 24 lat. Żyć, nie umierać. Na
dole artykułu dopisane jednak było małym druczkiem, że "promocja ważna jest
tylko do końca marca". Odpadł więc natychmiastowy zamiar naturalnego
uzupełnienia liczby bachorów. Co robić...?
Tutaj żona przypomniała sobie, że przed ośmioma laty o mały włos nie doszło
do rozwodu, bo jej mąż dmuchnął jakąś panienkę z Krasnegostawu i ta przez
pół roku przyjeżdżała i robiła im awantury, domagając się przyjęcia przez
nich opieki prawnej nad bękartem. Ustąpiła dopiero po przedstawieniu
zaświadczenia od znajomego lekarza z Ostrowa Lubelskiego, że chłopina jest
od dziecka bezpłodny.
- Wyruszaj, Kazik, natychmiast do tej swojej przydupicy, przyznaj się do
ojcostwa i bez dziecka mi się w domu nie pokazuj - rzekła groźnie i aby nie
było niedomówień dorzuciła - Rozumiesz kasztanie?
Kazik pojechał. Co przeżył w ciągu dwóch tygodni od momentu wejścia do
PKS-u, tego żadne księgi ani scenariusze filmowe nie opiszą. Dość, że 15
dnia stanął w plugawym ubraniu, rozczochrany i zarośnięty na progu swojego
domu, trzymając silnie za rękę wyrywającego się ośmiolatka.
- Zośka - wrzasnął w głąb pustej o dziwo kuchni - Mam... Co tu się dzieje?
Gdzie dzieciaki?
- Broniłam, Kaziu, broniłam - histerycznie zaskrzeczała żona - Ale te
sk*rwisyny letnicy jakby się wszystkie zmówiły. Przyjechali jednego dnia i
każden zabrał swojego.
Ze straszliwej katastrofy nad pustynią uratowali się tylko dwaj faceci.
Kiedy doszli już do siebie zaczęli oglądać miejsce wypadku, szukając czegoś,
co pozwoliłoby im przeżyć. Nagle jeden podniósł z ziemi jakąś torbę.
Otwiera, a tam setki tysięcy pachnących jeszcze bankiem dolarów.
- Mam nadzieję, że się tym podzielimy? - powiedział towarzysz niedoli.
Zapytanie zostało zbyte wymownym milczeniem.
Chłopaki ruszyli w stronę "słońca", aby dotrzeć do cywilizacji. W pewnej
chwili drugi z uratowanych poszedł gdzieś za piaskowe wzgórze i wrócił ze
znalezionym plecakiem pełnym kiełbasy "Beskickiej" i siedmioma butelkami
"Cisowianki" (gazowanej).
Po trzech dniach marszu stanęli na odpoczynek. Siedli, otarli pot z czół i
jeden zaczął ze smakiem zajadać kiełbasę "Beskicką" popijając ciepłą
gazowaną "Cisowianką" (na dodatek głośno mlaskając).
Drugi z zazdrością patrzył się na to wszystko i w końcu wpadł na pomysł:
- Koleś - powiedział - Chodź pobawimy się w rynek. Ty będziesz sprzedawcą, a
ja kupującym.
- Dobra - zgodził się dłubiąc w zębach drugi i wyłożył spore pęto pachnącej
kiełbachy i flaszkę wody z gazem na wierzch plecaka.
Właściciel torby z forsą podszedł do niego i zapytał:
- Panie "po czemu" ta kiszka?
- Jak zapłacisz pełną torbę dolców i dasz w dupę por*chać to jest twoja.
- Panie, co tak drogo?
- Gościu - odpowiedział, bekając w międzyczasie, sprzedawca - Jak ci się nie
podoba to połaź po rynku, może ktoś ci ku*wa taniej sprzeda!
Im większe piersi, tym trudniej zapamiętać twarz.
- 38cm!? I ty mi to chcesz wsadzić? Chyba oszalałeś, do wiadra se włóż,
wybryku natury! Albo kobyły jakiej poszukaj!
- Trudno, to idę...
- No no, ale nie poddawajmy się tak szybko...
Przestraszył się onanista, że gdy umrze - wsadzą go do piekła. Pyta, więc
Boga:
- Co mam zrobić, żeby odkupić swoje grzechy?
Bóg się zlitował i odpowiada:
- Po pierwsze: Przestań dzwonić na sextelefon, to się przestaniesz
onanizować!
- Po drugie: Przestań oglądać filmy pornograficzne!!
- Po trzecie: Przestań zapraszać prostytutki do domu!!!
- Po czwarte: Przestań....
Zapowietrza się i wrzeszczy:
- I wyjmij, ku*wa ręce z kieszeni, kiedy rozmawiasz z Bogiem!!!!
Na Boga, ludzie, po co wam religia?
Kiedy wchodzicie do osady Amiszów często można zauważyć faceta w fartuchu,
który zagląda koniowi do pyska. Potem ogląda uważnie kopyta, maca pęciny.
Nierzadko staje z tyłu, wkłada rękę aż po bark w końską dupę i przymknąwszy
oczy z namysłem grzebie.. grzebie.. grzebie... Wiecie kto to jest? To
mechanik.
Po korytarzu szpitalnym przechadza się dziadek, a za nim jak za swoim panem
podążają: pies, kot, żaba i pająk. Do dziadka podchodzi pielęgniarka i mówi:
- Dziadku, zapamiętajcie sobie raz na zawsze - macie RAKA!
Przyszła nauczycielka do domu Jasia i skarży się jego ojcu:
- Pański syn w odpowiedzi na moją uwagę pod jego adresem przy całej klasie
powiedział, że mnie przeleci.
- Zaraz się z nim rozprawię - powiedział ojciec i podszedł do otwartego
okna.
- Jaaasiu! Pokłóciłeś się dziś z panią nauczycielką?
- Nooo zdarzyło się.
- I obiecałeś, że ją przelecisz?
- Nooo tak.
- To co się szwędasz po ulicy? Chodź do domu! Ona już przyszła.
Blondynka wchodzi do salonu z eksluzywnymi samochodami. Spogląda dookoła:
Porsche, Lamborghini, Ferrari, Jaguary itp. Decyduje się na Jaguara, płaci
gotówka i odjeżdża wozem. Dwa dni później wraca:
- Chcę moje pieniądze z powrotem... Coś strasznie śmierdzi, kiedy używam
hamulców! - stwierdza z naciskiem w głosie.
Sprzedawca nie chce stracić swojej prowizji od sprzedaży. Wsiada do
samochodu obok blondynki, by sprawdzić o co chodzi. Ledwo wsiedli do
samochodu, kobieta nacisnęła gaz do dechy. Samochód ruszył z piskiem opon.
Pęd wtłoczył sprzedawcę w fotel, tak że nie mógł się ruszyć. Po czterech
sekundach mknęli już 120 km/h. Wtedy kobieta skręciła w polną drogę i dalej
przyspiesza. Samochód wąska dróżka pedził już 320 km/h. Sprzedawca
trzymający się pasów, skurczony, wcisnięty w fotel dostrzegł w oddali
opuszczone szlabany na przejeździe kolejowym i odetchnął z ulga.
Przypuszczał, że blondynka zaraz zwolni. Z narastającym zdziwieniem
obserwował jak samochód z niezmienną prędkością mknie prosto na zamknięty
przejazd pod koła rozpędzonego pociągu.
Dopiero 40 m przed przejazdem blondynka zwalnia pedał gazu i z całą siłą
naciska na hamulec jednocześnie zaciągając ręczny. Samochód dosłownie
zatrzymuje się milimetry przed szlabanem. Blondynka szybko odwraca się do
sprzedawcy i pyta:
- O, właśnie! Czuje pan???!!!
- Czy czuje?? JA W TYM SIEDZE !!!
W raju, w wieży z kości słoniowej, siedzi spracowany i zmęczony swoimi
codziennymi obowiązkami Bóg. ma dość presji i stresów związanych z byciem
najważniejszym, postanawia więc udać się na urlop. Wzywa więc swoich
najbardziej zaufanych ludzi, by razem zastanowić sie nad idealnym miejscem
odpoczynku.
Św. Piotr, drapiąc się po głowie, proponuje:
- Może Mars? O tej porze roku jest tam całkiem przyjemnie, ciepło i cicho.
- Ee tam - odpowiada bóg - byłem tam 15000 lat temu, zero klimatu i kurz
unosi się taki, że nie widzisz gdzie idziesz.
- Więc może Pluton? - mówi inny.
- Nieee. Byłem tam 10000 lat temu - strasznie piździ, w ogóle jakoś
nieswojo.
- Merkury?
- Zapomnijcie. 5000 lat temu spaliłem tam sobie tyłek, upał jak skurczysyn.
- Już wiem - św. Piotrowi rozbłysły oczy - Ziemia będzie idealna!
- Jaja sobie robisz? - obruszył się bóg - Mam tam przesrane. 2000 lat temu
puknąłem tam jakąś dziewicę i do dzisiaj o tym gadają!
Nauczyciel wzywa Jasia do odpowiedzi i pyta:
- Ile jest dwa razy dwa?
- Cztery - odpowiada chłopiec bez zastanowienia.
Wtedy nauczyciel rzuca się na niego, łapie za barki i potrząsając pyta:
- Gadaj kim jesteś i co zrobiłeś z Jasiem?
Druga w nocy. Wchodzi pijany facet do domu, ledwo się trzyma na nogach.
Patrzy przed siebie i widzi żonę:
- Heniek, ile razy Ci mówiłam, że możesz wypić góra 2 piwa i o 22 w domu?!
Na co pijany mąż:
- No masz, znowu mi się pomyliło.
Niebezpiecznie zaczyna być wtedy, kiedy głupcy stają się pracowici
Wszedłem ostatnio na wagę żeby sprawdzić swój wskaźnik BMI. Ja pierniczę!
Jestem za niski!
Azerscy nurkowie odkryli zatopionego MiG-a-29.
Świat odkrył, że istnieją azerscy nurkowie.
- Tata! Opowiedz mi bajkę na dobranoc!
- Dobrze synku. Połóż się, to ci opowiem.
....
Dawno, dawno temu, w dalekim kraju, żył sobie młody chirurg. Miał śliczną
żonę. Żyli sobie szczęśliwie, aż tu jednego dnia żona mu mówi "Odchodzę od
ciebie, innego kocham!". Załamał się chirurg i pyta "A co ze mną?" - na to
żona "Znajdź sobie jakąś inną" i myk do drzwi. Wtedy on chwycił skalpel,
krzyknął "Jeśli nie będziesz moja - to niczyja" i rzucił się na nią!
- I co tato? Zarżnął ją?
- Synu, przecież to lekarz był, przysięgał że nie będzie szkodził. Złapał
niewierną i... zmienił jej płeć.
- Straszna bajka...
- Straszna. Więc ją zapamiętaj i opowiedz przy okazji mamie, dobrze?
- Tato... ale ty nie jesteś chirurgiem.
- Synku, anatomopatolog też wie jak się używa skalpela.

|
 cette fonctionnalité est reservée aux membres ayant une session active !
|