Antek Laczkowski pisze:
> Cześc,
> Rzecz bardziej dotyczy biologii lub fizyki.
> Dwa różne doświadczenia prowadzą do tych samych wniosków.
> Na biologii się nie znam, ale np. z fizyki: w przyspieszającej
> w dół windzie upuszczamy klucz.
> Z punktu widzenia faceta w windzie spadnie on na podłogę po sekundzie.
> Dlatego, że miał przyspieszenienie g/2.
> Z punktu widzenia faceta z zewnątrz spadał on z przyspieszeniem (g),
> a podłoga windyy uciekała z (g/2).
>
> 2 różne eksperymenty prowadzą do tego samego wyniku.
> Ale oba punkty widzenia (układ inercjalny lub nie) da się wzajemnie
> z siebie ''wyprowadzić'' i tak naprawdę jest to identyczny eksperyment,
> tylko opis się różni.
>
> Pytanie: JAK pokazać, że jedno doświadczenie nie da się ``wyprowadzić''
> z drugiego i w ten sposób zwiększyć rzetelność wyników?
> Na gruncie logiki klasycznej to chyba w ogóle nie jest możliwe?
>
> Antek
>
Pisze Pan mętnie, a jak powiedział Wittgenstein, to co da się powiedzieć
da się jasno powiedzieć. Jeśli mówi Pan o użyciu logiki w fizyce, to
pewnie chce Pan użyć matematyki do sformalizowania fizyki.
Najprawdopodobniej użyłby Pan do tego celu ZFC, jako teorii najlepiej
poznanej. Jeśli myśli Pan o logice, to prawdopodobnie wyobraża Pan
sobie następujący stosunek języka (np. logiki) do świata OBSERWATOR
--- > ŚWIAT. Jednakże gdy chce Pan użyć ZFC to niestety to spojrzenie
jest niepoprawne, gdyż ZFC nie opisuje obiektów istnijących w
rzeczywistości (nie może Pan zobaczyć zbiorów, dotknąć ich, usłyszeć
itp.) ZFC opisuje raczej wyidealizowaną zawartość pańskich kategorii
poznawczych (zbiór jako kategoria poznawcza). Dlatego sytuacja wygląda
następująco (PAŃSKIE JA --> PAŃSKIE KATEGORIE POZNAWCZE) i ewentualnie
(CZĘŚĆ KATEGORII POZNAWCZYCH ---> ŚWIAT). Jako przykład może Pan sobie
wyobrazić wprowadzenie do systemu pańskich kategorii poznawczych np.
kategorię poznawczą odpowiadającą atomom, jako zbiór urelementów w ZFC i
tym podobne, lub kategorię punktów czasoprzestrzeni jako zbiór będący
uniwersum przestrzeni metrycznej, metrykę jako sposób mówienia o
odległościach (tu musiałbym się rozwodzić jakie są związki metryki jako
obiektu ZFC z procesem pomiaru). Jak Pan byćmoże zauważył wyobraża Pan
sobie wtedy np. zbiory jako kropki, a relację należenia jako strzałkę
lub jakoś inaczej. Wtedy elementy zbioru związaniego z punktami
czasoprzestrzeni będą takimi kropkami, które pan sobie wyobrazi. I te
kropki będą w pewnym sensie izomorficzne z oglądaną przez Pana
przestrzenią, tzn. jest sposób w jaki przypisuje Pan kropkę "punktowi"
czasoprzestrzeni który Pan ogląda (to też jest trochę bardziej
skomplikowane, gdyż musi Pan przełożyć swoje pole widzenia na "boską"
perspektywę oglądania całej czasoprzestrzeni na raz, jaką serwuje nam
fizyka). Po tych wszystkich przyporządkowaniach zauważy Pan, że
obserwator nie jest już tym czym był na początku, to znaczy nie jest to
już Pan z pańskimi oczami. W ogóle pojęcie obserwatora, można przełożyć
na trzy wektory "przestrzenne" (bazę podprzestrzeni 3-wymiarowej) z
wciąż zmieniającym się wektorem czasowym (w uproszczeniu). Ale o wiele
prościej jest, skoro jest Pan w stanie obserwować wszystkie elementy
pańskiej kategorii poznawczej związanej z "punktami" czasoprzestrzeni,
pominąć to pojęcie. Wtedy cząstki punktowe stają się krzywymi w
czasoprzestrzeni, gdyż przecież nie pojawiają się one tylko na
nieskończenie mały moment i znikają. Dlatego cząstkę możemy opisać jako
krzywą w czasoprzestrzeni. W takiej sytuacji eksperymenty przejdą na
pewne krzywe w tym opisie. I oczywiście nieważne z z jakiego punktu
będzie Pan obserwował, przejdą one na te same krzywe. (rozważam
afinicznie). Cała tajemnica różnych obserwatorów itp. pojawia się w
momencie przechodzenia od tego co Pan obserwuje, do teorii
matematycznej, która pozwala Panu "zobaczyć" dowolny punkt
czasoprzestrzeni. Obawiam się, że jeśli nie przemyślał Pan tego już
wcześniej i nie liznął trochę logiki i matematyki, to może być
niezrozumiałe ( a ja także nie mogę w jednym poście przedstawić Panu tej
problematyki w pełni, a jedynie naprowadzić Pana na podstawowe
rozumienie tego, poza tym nie jestem ekspertem). Ale niestety, nauka nie
jest łatwa, lekka i przyjemna.
Pozdrawiam
Mateusz Grotek