Witam,
na wstępie informuję, że przeszukałam już wątki w grupie pod kątem
mojego problemu i niestety nie znalazłam odpowiedzi. Zatem zwracam sie
z gorąca prośbą o pomoc.
Opis sytuacji:
Moja Teściówka jest współwłaścicielką działki rekreacyjnej zabudowanej
budynkiem rekreacyjnym. W we wrześniu 2007 roku Teściówka zawarła
USTNĄ (sic! ale przepadło) umowę z geodetą sąsiadem na wykonanie mapy
podziałowej. Na szczęscie facet pokwitował zaliczkę. Dopiero w czerwcu
2008 roku, po wielu nagabywaniach, prośbach i straszeniach też, udało
się od niego odebrać mapę z projektowanym podziałem nieruchomości,
arkusz wykazu zmian powierzchni oraz protokół ustalenia granic
nieruchomości. Udałam się z całą tą dokumentacją do gminy w celu
złożenia wniosku i tam dowiedziałam się, że niestety - w związku ze
zmianą ustawy w sierpniu 2007 roku (!!!) - nie przyjmą mi tego
wniosku o podział, ponieważ budynek jest rekreacyjny, a nie
mieszkalny. Pani w urzędzie powiedziała, że geodeta, który zresztą był
świadom całej tej sytuacji- czyli, że budynek jest rekreacyjny -
powinien założyc kartotekę budynku i załatwic formalności związane ze
zmianą nazwy (czy też sposobu użytkowania). W żadnych przepisach
prawnych nie natknęłam się na opis podobnej sytuacji, zatem pomóżcie
proszę i powiedzcie co robić.
W uzupełnieniu dodam, że geodeta, który robił mapy podziału nie
odbiera moich telefonów, unika nas generalnie jak może, no ale
spodziewaliśmy się tego, jakoże unikał nas skutecznie w końcu przez
ponad 8 miesięcy.....
Nadzór geodezyjny wojewódzki radzi iść do sądu z cywilnym powództwem,
ale mnie to sprawy zakończenia podziału nie załatwi przecież. Z kolei
ustawa, w której jest mowa o zmianie sposobu użytkowania budynku, nie
wspomina o takiej zamianie jak z rekreacyjną na mieszkalną.....
Plan miejscowy kwalifikuje tę działkę jako budowlaną, funkcja
mieszkaniowa.
Co robić??
Z góry dzięki za pomoc,
Pzdr,
Joanna